Reklama

Chiny zaskoczyły wszystkich

Dzisiejsza sesja przebiegała w cieniu dużego spadku z czwartku, kiedy rynkiem zachwiały zaostrzone propozycje dotyczące rozwiązania problemu kredytów walutowych. Dzisiaj inwestorzy na osłodę dostali lepsze od oczekiwań wyniki największego krajowego banku oraz ważny głos zza oceanu, gdzie wiceszef Rezerwy Federalnej ostrożnie wypowiedział się o zbliżających się podwyżkach stóp procentowych

Już o poranku widać było pewien powiew optymizmu, na co złożyła się głównie zaskakująca reakcja chińskich inwestorów na fatalne dane o handlu zagranicznym Państwa Środka. Spadek lipcowej dynamiki eksportu aż o 8,3% przyjęty został zwyżką indeksu w Szanghaju o niemalże 5%, gdyż inwestorzy liczyli na kolejne działania rządu wspierające rynek bądź słabnący wzrost gospodarczy.

Jedynie ceny surowców znalazły się pod nową presją podaży, ale minęła ona po południu, gdy podczas wywiadu telewizyjnego wiceszef Fed, Stanley Fischer, powiedział, że stopy procentowy w USA nie wzrosną dopóki inflacja nie zacznie wracać do "normalnych" poziomów w okolicach 2%. Był to ważny głos w gorącej ostatnio dyskusji o terminie pierwszego od czasu kryzysu wzrostu kosztu pieniądza za oceanem. Jeszcze bowiem w piątek po niezłych danych z amerykańskiego rynku pracy wydawało się, że wrześniowe posiedzenie może przynieść wzrost poziomu stóp.

Reklama

Po dzisiejszej wypowiedzi prawdopodobieństwo takiego scenariusza zauważalnie spadło. Tego typu doniesienia szybko wykorzystała Wall Street, gdzie wzrosty o ok. 1% krótko po rozpoczęciu notowań zdawały się kończyć czarną serię 7 spadkowych sesji indeksu DIJA.

W przypadku GPW pomocne okazały się jeszcze lepsze od oczekiwań wyniki PKO BP, czyli największego banku i jednocześnie bardzo ostatnimi czasu poturbowanego zapowiedziami wprowadzenia podatku bankowego oraz działaniami mającymi na celu pomoc osobom zadłużonym w walutach obcych.

Wzrost kurs akcji banku o ponad 4% wyraźnie pomógł w podniesieniu indeksu WIG20 o ponad 1%. Niestety temu ruchowi nie towarzyszyły zadowalające obroty, które w kwocie niecałych 350 mln zł, każą z ostrożnością podchodzić do wiarygodności dzisiejszych zmian. Tym niemniej po raz kolejny okazuje się, że podaż poniżej poziomu 2200 pkt. słabnie i popyt stara się wykorzystywać wzrostowe impulsy do odreagowania już niemalże trzymiesięcznej fali spadkowej.

Imię i nazwisko autora: Łukasz Bugaj, CFA

Dowiedz się więcej na temat: Fed | wszystkie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »