Reklama

Cios dla funta brytyjskiego

Wtorkowa sesja na rynku eurodolara minęła w wyniku spadku kursu do ubiegłotygodniowych minimów. Inwestorzy byli w ostatnich godzinach handlu jednomyślni, ruch był jednolity i beż żadnych zakłóceń. Czy kolejne sesje również będą oznaczały ucieczkę inwestorów od euro?

Taki scenariusz uległby materializacji dopiero w momencie przełamania wsparcia 1,4030. Wtedy możemy obserwować silniejszy ruch do 1,3920. Jednak dopóki kurs oscyluje nad wsparciem 1,4030, dopóty istnieje szansa na odbicie do 1,4190.

Reklama

Podobny scenariusz rozwoju sytuacji występuje na rynku funt dolar. Dopóki znajdujemy się nad wsparciem 1,6075, dopóty reakcja ze strony byków jest możliwa. Tym bardziej, że poziom wsparcia stanowi silną barierę dla strony podażowej, ponieważ jest dodatkowo potwierdzony linią trendu wzrostowego. W przypadku przełamania wsparcia - 1,6075, dalsza deprecjacja brytyjskiego funta względem amerykańskiego dolara może stać się faktem. Fala spadkowa może sięgnąć do 1,5945.

Ostatnie dane makro osłabiły funta brytyjskiego. Powodem był odczyt PKB Wielkiej Brytanii. O zaledwie 0,1 proc. urosła brytyjska gospodarka w ostatnim kwartale 2009 r. To mało. Mniej niż prognozowano. Jednak oznacza, że kraj bardzo powoli, ale jednak wychodzi z recesji. Spadek PKB trwał półtora roku, najdłużej od 1955 r., czyli od momentu, kiedy zaczęto podawać kwartalne dane makroekonomiczne. Przy tym Brytyjczycy żegnają recesję jako ostatni ze światowych potęg gospodarczych. Wcześniej udało się to Francji i Niemcom, Japonii i Stanom Zjednoczonym. Wśród długo oczekiwanych oznak poprawiającej się sytuacji gospodarczej Wielkiej Brytanii odnotowano spadek bezrobocia. We wzroście produkcji pomógł również słaby funt, który praktycznie zrównał się sprawił, że brytyjski eksport stał się bardziej konkurencyjny. Nadal jednak kolejne 6 miesięcy będzie bardzo trudnych, ostrzegają ekonomiści. Recesja w Wielkiej Brytanii była wyjątkowo głęboka. Zeszłoroczny PKB spadł aż o 4,8 proc., ale kłopoty zaczęły się już wiosną 2008. Na ratowanie gospodarki państwo pożyczyło 178 mld funtów.

Sile trendu spadkowego poddała się para walutowa, dolar jen. We wtorkowych notowaniach ponownie karty rozdały niedźwiedzie. Byki nabiorą odwagi w momencie przełamania poziomu 90,60. Wtedy inwestorzy mogą oczekiwać zwyżki kursu do 91,80. Póki co jest to trochę odległy scenariusz, jednak najbliższe godziny handlu mogą przyczynić się w niewielkim stopniu do realizacji tego planu, ponieważ byki prawdopodobnie zaatakują i rynek może testować opór 90,60.

Bank Japonii podał wczoraj, że nie zmienia stóp procentowych, w tym głównej, która jest obecnie na poziomie 0,1 proc. Decyzja ta jest zgodna z przewidywaniami analityków. Z kolei agencja S&P Rating Services obniżyła perspektywę dla oceny Japonii ze "stabilnej" do "negatywnej". To wynik rosnącego zadłużenia i zaniepokojenia o brak planu powstrzymania rosnącego deficytu budżetowego.

Krzysztof Wańczyk

Dowiedz się więcej na temat: funt brytyjski | PKB | Wielka Brytania | była | "Ruch" | scenariusz | inwestorzy | handel | cios | 'Ruch'

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »