Reklama

Co pokazały payrollsy?

Przypomnijmy, że w tym tygodniu czekaliśmy przede wszystkim na wrześniowe payrollsy, tj. dane z rynku pracy USA na temat zmiany zatrudnienia i stopy bezrobocia. Już je poznaliśmy: zgodnie z programem stało się to dziś o 14:30.

Po piątkowej kulminacji makro

Reklama

Bezrobocie nie utrzymało poziomu 4,9 proc., wzrosło 5 proc. Miejsc pracy poza rolnictwem w sektorze prywatnym miało być 175 tys., faktycznie było 156 tys. (poprzednio 151 tys.). Płaca godzinowa zgodnie z prognozą wzrosła o 0,2 proc. m/m.

Te dane są dość słabe, choć może nie tragiczne. Efektem jest osłabienie dolara, aczkolwiek kurs i tak jest dość nisko jak na ostatnich kilkanaście dni. Stało się to, co rozważaliśmy rano - kurs zbito, by mieć skąd wracać. Kto pierwszy, ten lepszy - przy zamykaniu pozycji. Tak oto w minimach mieliśmy 1,11, ale teraz jesteśmy przy 1,1175.

Teraz będzie ciekawe choćby to, jak do danych odniosą się przedstawiciele Fed: Fischer (16:30), Mester (18:45), George (21:00) i Brainard (22:00). Pani Brainard jest mocno gołębia, pani George - mocno jastrzębia. Ostatnie dni i tygodnie przynosiły nam wypowiedzi takich jastrzębi jak Lockhart czy Lacker (ale oni obecnie nie głosują), w tym np. ten ostatni twierdził wręcz, że trzeba szybko podnosić stopy, by uczynić to przed nagłym wzrostem inflacji. Postulował wzorowanie się na polityce Fed z roku 1994, z czasów rządów Alana Greenspana.

Indeks PMI dla amerykańskiego przemysłu, podany w poniedziałek, przebił prognozę, choć co prawda tylko minimalnie - miało być 51,4 pkt, było 51,5 pkt. Tyle samo wyniósł ISM (przy prognozie 50,5 pkt), zatem tu pozytywny efekt był większy. Bardzo dobrze wypadł ISM dla usług (57,1 pkt, zakładano 53 pkt). Tak więc na pewno nie można powiedzieć, że wszystkie dane z USA są słabe. Opcja podwyżki stóp w listopadze to scenariusz mało możliwy, ale już w grudniu Fed może się zdecydować na odpowiedni krok.

Na złotym

EUR/PLN przetestował dziś minima z 21 września, był w rejonie 4,2730. Obecnie jest nieco wyżej, w maksimach podbijał do 4,2920. Zasadniczo złoty próbuje się tu umacniać na fali słabości euro na głównej parze. Euro ma też i swoje kłopoty - np. EBC zdementował pogłoski, jakoby chciał stopniowo i szybciej niż planowano wygaszać QE (a więc nie ma powodu, by podbijać kurs euro, chyba że dementi uznamy jedynie za pozór i wybieg). W tle przewijają się oczywiście problemy Deutsche Banku, którego losy mocno kręcą indeksami giełdowymi.

Na USD/PLN widzimy obecnie 3,8290. Złoty mocno zyskał w porównaniu ze szczytami na 3,8580, które generowano przed publikacją z USA. GBP/PLN pozycjonuje się z kolei przy 4,7350 - złoty jest tu wyjątkowo mocny, minima z sierpnia (4,89) to już historia, poddały się bez większej walki, choć może w przyszłości będą jakimś oporem.

Tomasz Witczak

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: dziś

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »