Reklama

Czar unijnego szczytu prysł niczym bańka mydlana

Miłe złego początki - tak pokrótce można scharakteryzować dzisiejszą sesję, która dla byków nie zakończyła się najlepiej. Spokojny weekend i udany koniec minionego tygodnia okazały się klasyczną ciszą przed burzą, która dzisiaj spustoszyła akcyjne portfele inwestorów.

Jeszcze przed rozpoczęciem sesji agencja ratingowa Moody's stwierdziła, że w pierwszym kwartale 2012 roku przeanalizuje ratingi krajów Unii Europejskiej, ponieważ ubiegłotygodniowe spotkanie w Brukseli nie przyniosło ostatecznego rozwiązania kryzysu zadłużenia w strefie euro. Agencja podkreśliła, że nic nie uczyniono w celu stabilizacji rynków kredytowych w krótkim terminie, co oznacza, iż strefa euro jak również cała Unia Europejska pozostają podatne na dalsze szoki, a na domiar złego spójność strefy euro wciąż pozostaje zagrożona. Początkowo inwestorzy względnie spokojnie zareagowali na te słowa, pomagało czekanie aukcję włoskich bonów skarbowych i zniżki niewiele przekraczały 1 proc.

Reklama

Po aukcji, na której rentowności sprzedawanych papierów spadły z 6,087 proc. uzyskanych podczas listopadowej sprzedaży do 5,952 proc., doszło nawet do lekkiego południowego odbicia. Okazało się ono jednak krótkotrwałe, gdyż po lunchu większość zleceń tyczyła się sprzedaży i towarzyszyły im kolejne niekorzystne komentarze na temat szczytu UE. Ekonomista S&P Europe stwierdził, że aby zobaczyć prawdziwy przełom musimy najpierw doświadczyć kolejnego szoku na parkietach. Wtórował mu prezydent Czech mówiący o ciągłym braku planu rozwiązania głębokiego kryzysu zadłużeniowego. Najwidoczniej nie tylko Wielka Brytania pozostanie poza nowym paktem fiskalnym.

Podaż była tak natarczywa, że na chwilę WIG20 spadł poniżej minimum z 30 listopada, czyli sesji, na której obserwowaliśmy spektakularne wzrosty po skoordynowanej akcji banków centralnych. Zamknięcie co prawda wypadło powyżej minimum sesyjnego, ale zniżki i tak sięgnęły ponad 2 proc. Na wartości traciły wszystkie spółki z indeksu krajowych blue chipów. Pod największą presją były banki i to mimo raportu NBP, mówiącego że większość krajowych banków ma dość kapitałów, by zaabsorbować skutki silnego spowolnienia. Obory były niewielkie, ale to marne pocieszenie jeżeli spojrzymy na notowania pary EUR/USD, która znalazła się poniżej minimów z listopada. To ewidentny sygnał, że po weekendowym przemyśleniu rynki uznały szczyt UE za porażkę. Na wartości traciły też włoskie obligacje, surowce czy polski złoty. Wartość miedzi skorygowano o 3,5 proc., niemiecki DAX stracił niewiele mniej, a główny włoski indeks zniżkował nawet bardziej. Przy tej przecenie zniżka brytyjskiego indeksu FTSE100 na poziomie 1,7 proc. wydaje się niewielką korektą. Co ciekawe bardzo dobrze prezentowały się również brytyjskie obligacje i to w kontekście całej politycznej burzy jaka się rozpoczęła po odrzuceniu przez premiera Davida Camerona nowego paktu fiskalnego.

Łukasz Bugaj

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Dowiedz się więcej na temat: waluty | bańka mydlana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »