Reklama

Czarny piątek brytyjskiego funta

Inwestorzy, instytucje finansowe i obserwatorzy rynku przecierali oczy ze zdumienia, patrząc na wykres brytyjskiego funta. O godzinie pierwszej w nocy funt "stracił grunt pod stopami", będąc notowanym do amerykańskiego dolara najniżej od 31 lat. Sam ruch brytyjskiego funta jest bardzo zastanawiający i cały rynek finansowy od kilku godzin nie jest w stanie do końca wytłumaczyć, co dokładnie się stało.

Mocny spadek kursu instrumentu finansowego często nazywany jest flash crashem. Godzina pierwsza w nocy polskiego czasu charakteryzuje się bardzo niską płynnością na rynku. Właśnie wtedy znajdujemy się już dawno po zakończeniu sesji na Wall Street, ale jeszcze przed pełnym startem sesji azjatyckiej. Wskazuje się na wiele czynników. Niska płynność, duża pozycja i aktywacja stop lossów, czyli pozycji na rynkach finansowych, które zabezpieczają przed dalszymi stratami. Silną wyprzedaż tłumaczy się również podobno słowami Francoisa Hollande'a, który na wczorajszej kolacji z przedstawicielami władz Unii Europejskiej miał zachęcać do twardych negocjacji z Theresą May, czyli premier Wielkiej Brytanii na temat wyjścia z Unii Europejskiej. Jego zdaniem łatwa droga wyjścia to jedynie zachęta to ruchów eurosceptycznych w Europie.

Reklama

Najbardziej prawdopodobną przyczyną silnej przeceny funta był tzw. fat finger. Prawdopodobnie ktoś przy konsoli tradingowej pomylił ilość sprzedawanej waluty. Dodatkowo mogła to być anomalia ze strony algorytmów tradingowych. Nie mniej, brytyjski funt osiągał bardzo niskie poziomy. Ze względu na płynność kwotowania na świecie różniły się i można było mówić o spadkach w zakresie od 1,08 do 1,22 na parze GBPUSD. Sam ruch trwał jedynie kilka minut i para ustabilizowała się powyżej poziomu 1,2400.

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Brytyjski funt skradł dzisiaj całe przedstawienie amerykańskiemu dolarowi. To dzisiaj ważą się losy podwyżki stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych za sprawą danych z amerykańskiego rynku pracy. Ważna będzie w szczególności figura dotycząca zmiany zatrudnienia. Po słabym sezonowym sierpniu rynki oczekują wzrostu zatrudnienia przynajmniej na poziomie 170 tysięcy.

Raport prywatny z ostatniej środy pokazał wzrost lekko powyżej 150 tysięcy, ale nie należy pomijać innych czynników jak dane sondażowe dotyczące nastrojów w zatrudnieniu w sektorze usług, które nie były tak dobre od wielu miesięcy. Raport opublikowany zostanie o godzinie 14:30.

Złoty zyskuje na słabości euro, po komentarzach ze strony EBC, że nie ma w tym momencie możliwości obniżenia miesięcznych skupów po programie QE. Złoty był również bardzo tani do brytyjskiego funta. Tak naprawdę tak tanio nie było od 5 lat. Przed godziną 10:00 za euro musieliśmy płacić: 4,2801 zł, za dolara: 3,8523 zł, za funta: 4,7974 zł, za franka: 3,9204 zł.

Michał Stajniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »