Reklama

Czekamy na makrowieści z USA

W kalendarium będzie się dziś działo dużo, a będzie to mieć związek przede wszystkim z indeksami PMI. Znamy już publikacje z Chin i Japonii. W Chinach przemysłowy PMI za styczeń wyniósł 51,3 pkt (przy prognozie 51,2 pkt), zaś usługowy 54,6 pkt (zakładano 54,3 pkt).

W Japonii spodziewano się dla przemysłu 52,8 pkt, faktyczny rezultat to 52,7 pkt, czyli minimalnie słabszy od oczekiwań.

Reklama

O 8:00 poznamy indeks cen nieruchomości Nationwide dla Wielkiej Brytanii. O 9:00 pojawią się PMI dla przemysłu Węgier i Polski, kwadrans później analogiczna publikacja napłynie z Hiszpanii, a po kolejnym kwadransie będziemy mieć na oku Szwajcarię (oraz Czechy). O 9:45 przyjdzie czas na przemysłowy PMI Włoch, 9:50 to Francja, 9:55 Niemcy, wreszcie o 10:00 - Strefa Euro.

O 10:30 poznamy PMI dla przemysłu Wielkiej Brytanii, zaś o 14:15 przyjdzie czas na raport ADP za styczeń. To raport amerykański, prywatny, który ocenia zmianę zatrudnienia w Stanach (w tym wypadku za styczeń). Traktowany jest on często jako swoisty wstęp do payrollsów, czyli publikacji rządowych z rynku pracy. Te z kolei poznamy w piątek.

O 15:45 mamy dziś PMI dla przemysłu Stanów, o 16:00 indeks ISM dla tej samej branży. Wieczorem (o 20:00) dowiemy się, czy FOMC zmienił stopy procentowe w Stanach. Tak naprawdę nikt się tego teraz nie spodziewa, ale na ten rok mediana prognoz członków FOMC to trzy ruchy.

Czy uzbierają się te trzy ruchy w górę? Na razie eurodolar jest przy 1,0790. Jest wysoko. Owszem, kontynuowanie trendu zaczętego 3 stycznia nie jest proste, ale jednak ostatnio dolar stracił. Przyczyny to słabość niektórych danych (PKB, Chicago PMI) i podejrzenia o to, że polityka Trumpa będzie protekcjonistyczna, z oczekiwaniem słabego dolara. Sam Trump jednak ma też nastawienie wolnorynkowe, w którym upatruje się szans na rozwój PKB - i to z kolei czynnik pro-dolarowy. Naszym zdaniem ów trend od 3 stycznia trwa i ma szansę dobić do 1,0870, jeżeli np. payrollsy pojutrze będą słabe, ale na razie nie zakładamy wiele więcej. Mimo wszystko retoryka FOMC jest dość jastrzębia - przynajmniej w porównaniu z analogicznym okresem minionego roku. Naturalnie jeżeli Trump będzie szedł ostro w protekcjonizm, a dane makro będą trwale słabe, to ta retoryka zacznie się zmieniać.

Co ze złotym?

Cztery złote na USD/PLN to dobry kurs na zakup dolarów. Pytanie tylko - czy będzie jeszcze lepszy? Ta bariera ma pewne znaczenie psychologiczne, a poza tym po ostrym, wczorajszym umocnieniu dolara sytuacja aż prosi się o korektę. Będzie to w pewnej mierze zależeć od dzisiejszych danych makro. My bylibyśmy delikatnie sceptyczni co do dalszego wzmacniania PLN, choć tymczasowe zejście do 3,9850-60 nie byłoby zaskoczeniem.

Na EUR/PLN lokujemy się nieco powyżej 4,32, natomiast na funcie notujemy 5,0370. Od paru dni złoty się umacnia, ale wczorajsze dołki, nieznacznie powyżej 'piątki', wyglądają na końcówkę tego procesu. Opór to maksimum na ok. 5,1430.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty | styczeń

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »