Reklama

Czekamy na serię PMI i nie tylko

Dzisiejsze zmagania eurodolarowe będą w dużej mierze, jak wiemy, wyznaczone przez odczyty PMI, tym razem z Europy. Na razie znamy wyniki z Chin (52,9 pkt, przewidywano 53,1 pkt) oraz Indii (52,4 pkt), natomiast od 9:00 do 10:00 będziemy poznawać dane z Hiszpanii, Włoch, Francji, Niemiec (9:55, prognoza 54,4 pkt) i wreszcie strefy euro (przewiduje się 53,7 pkt). Dla tego ostatniego regionu zaprezentowana będzie też dynamika sprzedaży detalicznej, ale dopiero o 11:00.

Dobre dane mogą trochę umocnić euro, acz poznamy też (o 14:15) raport ADP z rynku pracy Stanów Zjednoczonych, a rynek pracy to ważny miernik dla dolara. Gdyby liczba miejsc pracy podana w raporcie była wysoka, a prognozuje się ruch w górę ze 189 tys. do 200 tys., to zyskiwałby dolar. Wydaje się, że ostatnie dane ze Stanów były już trochę lepsze niż te prezentowane zimą i w marcu.

Reklama

Na razie na głównej parze wygrywa jednak euro, jesteśmy przy 1,1230. Z grubsza się to wpisuje w naszą prognozę z początku tygodnia, gdy zakładaliśmy test wsparć (mniej więcej rzędu 1,1070) w ciągu kilku dni i powrót na północ. Scenariusz ten zakłada jednak nawet możliwość dalszej wędrówki do 1,1440 czy wręcz 1,15 (choć trudno wierzyć, by wyżej - z uwagi na QE i to, że jakkolwiek nie odsuwałaby się wizja wyższych stóp dolarowych, to wciąż wiszą one nad rynkiem, a i ryzyko greckie to nie żart). Tym niemniej nie spodziewamy się oczywiście takich wartości dziś, ani pewnie w tym tygodniu. Oporem może być okolica 1,1290 - 1,13, ostatnie maksima (w przybliżeniu czy też zaokrągleniu).

W Polsce RPP

Prawdopodobieństwo tego, że RPP nie zmieni stóp w Polsce jeśli nie jest stuprocentowe, to chyba dlatego, że ostatecznie wszystko może się w życiu zdarzyć. Ale tak naprawdę jest dość klarowne, że główna stopa nie zejdzie poniżej 1,5 proc., a na podwyżki jest o wiele za wcześnie. Istotna będzie zatem wymowa komunikatu po posiedzeniu RPP, a ten poznamy o 16:00.

Na razie PLN stracił do euro, zgodnie z ruchem głównej pary - i mamy 4,03. W zasadzie 4,0340 to lokalny opór, wyżej mamy 4,0470, 4,05, w końcu nawet 4,0770. Na USD/PLN testujemy dolne ograniczenie niedawnego obszaru wahań, czyli mamy teraz 3,5880 - 3,5890. To dość dobry poziom na kupno dolarów, choć wypada obserwować sytuację po publikacji danych PMI z Europy, tj. po 10:00. Jeśli eurodolar podskoczy (acz najwyraźniej optymizm jest już w cenach), to teoretycznie moglibyśmy myśleć o przebijaniu 3,58, a to mogłoby skłaniać do myślenia nawet o 3,5570 czy 3,5450. Nie przesądzamy tego jednak, w sumie bardziej realne jest to, że po danych (nawet niezłych) eurodolar już wiele w górę nie pójdzie, a ostatecznie wróci lekko na południe po odczytach z USA.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »