Reklama

Czekamy na wieści z MFW

Poniedziałek na rynku walutowym rozpoczął się od kontynuacji trendu aprecjacji dolara wobec euro po publikacji danych inflacyjnych z USA. Lepsze niż miesiąc temu dane o inflacji bazowej cen konsumpcyjnych za marzec (0,2% wzrostu miesiąc do miesiąca wobec 0,1% miesiąc wcześniej) przywróciły wiarę rynku w oddalającą się perspektywę ekspansji ilościowej Rezerwy Federalnej (QE3), zwiększając tym samym popyt na dolara. W efekcie tego po raz pierwszy od lutego zostało przełamane psychologiczne wsparcie na EUR/USD na poziomie 1,30.

Dolara wzmocnił również podany w weekend komunikat Ludowego Banku Chin o rozszerzeniu dziennego pasma wahań rinminbi z 0,5 do 1%. Ponieważ taki krok wiąże się z możliwością większej skali aprecjacji chińskiej waluty i potencjalnym zmniejszeniem nadwyżki w handlu z USA, była to decyzja o pozytywnym wydźwięku dla dolara, tym bardziej, że dopominanie się o większą aprecjację chińskiej waluty jest stałym rytuałem kolejnych administracji rządowych USA.

Reklama

Ranne umocnienie dolara wynikało jednak również ze słabości euro. Wzrost oprocentowania hiszpańskich obligacji 10-letnich powyżej 6% oraz kosztów zabezpieczania ryzyka ich zakupu (wzrost oprocentowania hiszpańskich 5-letnich CDSów) wzmogło spekulacje na temat powrotu EBC do operacji skupowania z rynku obligacji peryferyjnych krajów strefy euro (w ramach programu SMP). Ewentualne interwencje EBC oznaczałby relatywny wzrost bazy monetarnej EBC względem wstrzymującego się z ekspansją Fed-u i w efekcie, jak pokazuje wykres dnia, dalszą presje na osłabienie kursu EUR/USD, podobnie jak to miało miejsce przy tego typu operacjach w drugiej połowie 2011 roku.

W ślad za słabnącym euro wobec dolara, w pierwszej połowie dnia również złoty tracił na wartości wobec tych obu walut ponownie atakując poziom 4,20 na EUR/PLN oraz 3,23 na USD/PLN.

Opublikowane o 14.30 dużo gorsze dane o aktywności przemysłowej z okręgu Nowego Jorku (6,56 wobec oczekiwanych 18) przy znacznie lepszych danych o ogólnokrajowej sprzedaży detalicznej (0,8% wzrostu przy oczekiwaniach 0,4%) nie zmieniły obrazu rynku.

Nie można wykluczyć, że negatywny sentyment wobec euro będzie się dalej utrzymywał. Przełamanie poziomu 1,2973 otworzy drogę do ataku na styczniowe minima EUR/USD (1,2624) co przełoży się również na osłabienie złotego.

Jarosław Kosaty, Biuro Strategii Rynkowych PKO Banku Polskiego

Dowiedz się więcej na temat: wieści | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »