Reklama

Członkowie RPP zabierają głos ws. stóp

Dzisiejszy handel na eurodolarze nie przebiegał po myśli byków. Jeszcze przed otwarciem sesji europejskiej wspólna waluta traciła na wartości. Przyczyny spadków leżały zarówno po stronie Grecji, która nadal nie wypracowała kompromisu z przedstawicielami Troiki ws. oszczędności jak i doniesień z Banku Światowego, który obniżył prognozy wzrostu dla Chin.

Ta ostatni informacja szczególnie ciążyła dziś nastrojom. W efekcie na wartości traciły mniej pewne walut oraz akcje. Kurs pary EUR/USD w pierwszej części dnia osunął się do wsparcia na 1,2940. Nie najlepszy klimat inwestycyjny potwierdził także wynik aukcji 6 miesięcznych niemieckich bonów skarbowych, które osiągnęły ujemną rentowność na poziomie 0,0218 proc., to niż wynik niż ostatnio, gdy przy sprzedaży osiągnięto wartość -0,0147 proc.

Reklama

Sytuacja na rynku eurodolara zaczęła się zmieniać dopiero w drugiej polówce handlu. Nie były to jednak gwałtowne ruchy z uwagi na brak inwestorów zza oceanu. Stronie popytowej mogły pomóc słowa ministra finansów Luksemburga, który stwierdził, że Grecji można dać więcej czasu (na uporządkowanie sytuacji w finansach), jeśli nie będzie to oznaczać więcej pieniędzy. W końcówce notowań londyńskich za euro płacono 1,2975 dolara.

Głosy ze strony RPP

Słaby sentyment globalny oraz osuwające się notowania eurodolara spowodowały, że od otwarcia nowego tygodnia na rynku walutowym złoty tracił na wartości. Już w piątek po południu kursy par USD/PLN i EUR/PLN odsunęły się od minimów, a na poniedziałkowym otwarciu sesji londyńskiej notowały odpowiednio 3,1325 i 4,0680. W miarę rozkręcania się handlu ceny zagranicznych walut wspinały się na coraz wyższe poziomy. W południe dolar - złoty przebił się przez krótkoterminowy opór na 3,15 i ustanowił lokalny szczyt na 3,16 zł.

W tym czasie cena euro sforsowała ważny poziom na 4,08 zł i zatrzymał się dopiero na 4,09 zł. W drugiej części sesji, głównie za sprawą odbicia na eurodolarze nastąpiło lekkie cofnięcie. W dniu dzisiejszym na rynek nie napłynęły żadne ważne dane makroekonomiczne dotyczące rodzimej gospodarki. Głos zabrali jednak przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej. Elżbieta Chojna-Duch powiedziała, że powinno się zdecydowanie myśleć o cyklu obniżek stóp procentowych. Według członkini na koniec 2013 roku powinny być one niższe aż o 100 punktów bazowych.

Podobnego zdania był Adam Glapiński, który nie wykluczył poparcia wniosku o obniżkę na listopadowym posiedzeniu. Zastrzegł jednak, że z przygotowywanej projekcji musi wynikać poważne spowolnienie PKB. Nieco odmienny pogląd w sprawie polityki monetarnej wyraziła Anna Zielińska-Głębocka, która stwierdziła, że obniżka stóp na najbliższym posiedzeniu nie jest przesądzona, bowiem spowolnienie jak na razie nie powstrzymuje zauważalnie inflacji. Członki opowiedziała się również za przemyślaną polityką, daleką od radykalnych i nagłych zmian.

Michał Mąkosa

Dowiedz się więcej na temat: wspólna waluta | głos | waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »