Reklama

Czy dane z rynku pracy przywrócą wiarę w podwyżki stóp w USA?

Na wczorajszy spadek notowań ropy naftowej, który przez wpływ na kondycję sektora wydobywczego przełożył się na spadek sentymentu na rynku giełdowym, w godzinach wieczornych nałożyła się strzelanina w Dallas. Piątkowy poranek przynosi zatem lekki wzrost awersji do ryzyka. Dodatkowo inwestorzy cały czas z tyłu głowy mają kłopoty włoskiego sektora bankowego, które mogą rozlać się na Europę.

Aż 17 proc. kredytów udzielonych we Włoszech nie jest terminowo regulowanych, co rodzi ryzyko dla stabilności systemu finansowego i potrzebę jak najszybszego zastrzyku finansowego dla tamtejszych banków. Nie bez znaczenia są również informacje o zwiększającej się liczbie funduszy nieruchomości w Wielkiej Brytanii, które zamrażają wypłaty środków, po tym jak inwestorzy zaczęli ustawiać się w kolejkach po wynikach brytyjskiego referendum i możliwości załamania na tamtejszym rynku nieruchomości.

Co więcej, w poniedziałek rusza sezon wyników w USA, a oczekiwania rynkowe wskazują na piąty kwartał z rzędu spadku zysków amerykańskich spółek. Nic więc dziwnego, że niepewność na rynkach utrzymuje się, a inwestorzy są wrażliwi na jakiekolwiek negatywne sygnały.

Reklama

Ropa naftowa po wczorajszym silnym spadku, wywołanym rozczarowaniem wielkości zapasów paliw w USA i zjeździe o ok. 3 dolary na baryłce, na otwarciu dzisiejszej sesji lekko odbija. Za baryłkę odmiany brent o poranku płacimy niecałe 47 USD. Na rynku panuje nastrój wyczekiwania na publikowane o godzinie 14:30 dane z amerykańskiego rynku pracy, które mogą sporo namieszać.

Wczorajsze dane ADP, spadek liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych oraz zdecydowanie lepszy od prognoz odczyt lipcowego indeksu ISM dla usług rozbudziły oczekiwania na solidne odbicie zatrudnienia w sektorze pozarolniczym w USA. Mediana prognoz sugeruje wzrost do 180 tys. wobec zaledwie 38 tys. w maju. Warto pamiętać, że istnieją również szanse na rewizję w górę poprzedniego odczytu. We wczorajszych danych ADP obniżono tylko o 5 tys. majowy odczyt (do 168 tys.), co zwiększa prawdopodobieństwo rewizji w górę majowych danych w dniu dzisiejszym. Przed danymi amerykańska waluta jest jednak dość słaba i tanieje wobec większości walut G10.

Mocniej przeceniany jest tylko dolar kanadyjski. Liderami wzrostów jest dolar nowozelandzki oraz jen japoński, które drożeją wobec USD o prawie 0.4 proc. Wzrost JPY spowodowany jest wyższą od prognoz nadwyżką na rachunku obrotów bieżących w maju, którą poznaliśmy dziś w nocy, a umocnienie NZD wczorajszymi jastrzębimi komentarzami płynącymi z RBNZ.

Poza czerwcowym raportem NFP kalendarium makroekonomiczne jest raczej skromne. Oprócz danych z USA w tym samym momencie zostanie opublikowana zmiana zatrudnienia i stopa bezrobocia w Kanadzie. W tym przypadku oczekiwania rynkowe wskazują na wyhamowanie wzrostu zatrudnienia do 10 tys. z 13,8 tys. przed miesiącem i wzrost stopy bezrobocia do 7,0 proc. z 6,9 proc. w maju.

Rafał Sadoch

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »