Reklama

Czy dane z rynku pracy w USA mogą zmienić obraz rynku?

Nastroje na rynkach przed publikacją najważniejszych w tym tygodniu danych wydają się całkiem dobre. Indeksy w USA zakończyły dzień na plusach, a ropa choć zakończyła dzień w okolicach zera, ponownie kosztowała chwilowo powyżej 35 USD za baryłkę. Wczorajszy odczyt ISM dla sektora usług okazał się lepszy od oczekiwań i absolutnie nie widać obecnie widma recesji w Stanach Zjednoczonych.

Jedynym negatywnym zaskoczeniem był komponent mówiący o sytuacji na rynku pracy, który spadł z 52.1 do 49.7 punktu. Bardzo podobnie wyglądało to w przypadku ISM dla sektora przemysłowego, jednak patrząc na środowy odczyt ADP i dotychczasowe korelacje komponentu zatrudnienia z indeksów ISM, ze zmianą zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, którą poznamy dziś, nie należy obawiać się specjalnie o liczbę nowych miejsc pracy w USA. Także biorąc pod uwagę liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych z ostatnich tygodni, czekają nas raczej silne odczyty.

Reklama

W tej sytuacji ważniejsze od wielkości NFP, jeżeli dane będą zbliżone do 200 tys., będzie to jak ukształtują się inne wskaźniki z rynku pracy. W obecnej sytuacji, kiedy pojawiły się pierwsze jaskółki wzrostu wynagrodzeń oraz podnoszenia się inflacji w USA, uwaga inwestorów będzie skupiona na zmianie średniej płacy godzinowej. Biorąc pod uwagę jej bardzo silny odczyt w styczniu, tym razem nie należy spodziewać się wzrostów większych niż 0.1/0.2 proc. m/m.

Jeżeli jednak okazałby się on szybszy, byłby to czynnik, który mógłby zdecydowanie zmusić inwestorów do zmiany wyceny prawdopodobieństwa podwyżki stóp procentowych w USA na posiedzeniu, które odbędzie się już za niecałe dwa tygodnie. Obecnie wynosi ono jedynie 8 proc., co już samo w sobie jest poważną przeszkodą do podjęcia takiej decyzji przez Fed. Wydaje się jednak, że sceptycyzm inwestorów co do podwyżek stóp może zostać rozwiany, jeżeli poznamy dziś kolejne solidne odczyty z USA. W świetle odczytów z amerykańskiej gospodarki dziwić może wczorajsze podejście na EURUSD, gdzie rynek dotarł blisko okolic 1.10. Z drugiej jednak strony nawet przy sprzyjających danych z USA może być trudno pokonać jeszcze w tym tygodniu wsparcia powyżej 1.08.

Należy pamiętać, że w przyszłym tygodniu dobędzie się posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, po którym większość inwestorów spodziewa się obniżek stóp procentowych i gołębiego przekazu. Jednak mając w pamięci grudniowe rozczarowanie, należy być obecnie bardzo ostrożnym. W tej sytuacji lepiej myśleć o kupnie dolara raczej w stosunku do jena. USDJPY może obecnie korzystać nie tylko na sile dolara, ale także na dobrych nastrojach panujących na głównych giełdach, w tym w USA, gdzie S&P500 zmierza powoli już do oporów w okolicach 2000 punktów.

Warto zwrócić także uwagę na niezwykła siłę w ostatnich dniach walut surowcowych, a w szczególności AUD oraz NZD, które dotarły do bardzo istotnych stref z punktu widzenia analizy technicznej. Oczywiście rosnące ceny surowców w tym metali przemysłowych odgrywają tu bardzo ważną rolę, wydaje się jednak, że jeżeli dziś dolar nie będzie zyskiwał w stosunku do szerokiego rynku, to zarówno AUDUSD jak i NZDUSD mogą mieć otwartą drogę do zdecydowanie większych wzrostów.

Kamil Maliszewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »