Reklama

Czy dolar pociągnie złotego na dno?

Na rynki wraca znów nadzieja na przedpandemiczną normalność. Coraz więcej państw rozważa podwyżki stóp procentowych, ropa drożeje, a Ameryka znów pokazuje dobre dane, wracając na fotel lidera.

Rynek pracy w USA

Po słabych danych z indeksów koniunktury upływający tydzień minął nam na przecenie dolara względem euro. W czwartek jednak pojawiły się kolejne dobre dane z tamtejszego rynku pracy, potwierdzające malejący trend wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Dzisiejsze popołudniowe indeksy mogą co prawda popsuć stabilizację na amerykańskiej walucie, ale jeżeli okażą się dobre, dolar ma szansę zanegować sporą część spadków. Dotychczasowa słabsza passa dolara pozwoliła odrobić część strat złotówce, która w tym tygodniu się umacniała. Gdyby w USA pojawiły się lepsze dane, to co dla dolara byłoby korzystne, dla złotego okazałoby się najprawdopodobniej sporym problemem.

Reklama

Czy w listopadzie nadejdzie wzrost stóp procentowych?

Kwestia podwyżek stóp procentowych w Polsce wydaje się coraz bardziej realna i to jeszcze w listopadzie tego roku. Dotychczas większość analityków zakładała, że wydarzy się to w drugim kwartale 2022. Dotychczas za podwyżką stóp procentowych głosowało zaledwie 3 członków RPP/ Kolejne wypowiedzi prasowe wskazują, że z 9 członków rady jeszcze 4 w zależności od projekcji inflacji jest skłonna poprzeć podwyżki stóp procentowych w listopadzie. Termin ten nie jest przypadkowy, biorąc pod uwagę obecny model rozwoju koronawirusa i możliwe ograniczenia nakładane we wrześniu. Jeżeli scenariusz ten będzie się potwierdzał, będzie to oczywiście pozytywny sygnał dla wyceny polskiego złotego. Z drugiej strony należy pamiętać, że to zmiana z 0,1 na 0,25 proc., w związku z czym nie można oczekiwać, że ustabilizuje ona inflację i przywróci złotówkę do poziomów sprzed pandemii. To zaledwie krok w tym kierunku.

Wzrost cen ropy

W minionym tygodniu na zamknięciu handlu w piątek wyceniano baryłkę ropy na 65 dolarów za baryłkę. Obecnie jesteśmy już na poziomie 71,5 dolara, to 10% wyżej. Co spowodowało tak duży wzrost ceny głównego surowca energetycznego? Po pierwsze mamy do czynienia ze wzrostem prognoz zapotrzebowania na ropę. Tutaj są obecnie dwa główne powody, po pierwsze wiele państw radzi sobie z powrotem do normalności gospodarczej lepiej, niż dotychczas sądzono. Po drugie obecna fala zarażeń koronawirusem przebiega łagodniej, niż sądzono, co oddala perspektywę lockdownów. Do tego dochodzi również spadek zapasów w USA, który generalnie potwierdza, że surowca na rynku jest zbyt mało. Wraz z ostatnimi wzrostami cen czarnego złota część strat odrabia również rosyjski rubel, który mocno stracił w trakcie pandemii.

Maciej Przygórzewski, główny analityk w InternetowyKantor.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »