Reklama

Czy dzisiaj pojawią się sygnały z resortu finansów i Narodowego Banku Polskiego?

W godzinach nocnych złoty osłabił się do 4,23 zł za euro, 4,12 zł za franka i 2,99 zł za dolara - to efekt panicznej ucieczki inwestorów od ryzykownych aktywów, którą już zaczyna się porównywać z sytuacją po upadku banku Lehman Brothers we wrześniu 2008 r.

Kolejne godziny przyniosły jednak nieznaczną poprawę nastrojów - w efekcie po godz. 9:00 rano euro oscylowało wokół 4,16 zł, dolar 2,92 zł, a frank w rejonie 4 zł. Kolejne minuty przyniosły jednak powrót presji na osłabienie złotego. Odbicie widoczne było też na globalnych rynkach - po silnym spadku na Wall Street na rynku pojawili się tzw. "łapacze noży". Pretekstem dla nich stały się dwa istotne fakty - mocna zniżka nie zdołała jednak doprowadzić do ustanowienia nowych minimów, a dodatkowo po sesji lepsze od prognozowanych wyniki finansowe podał technologiczny gigant Cisco. W efekcie podczas sesji azjatyckiej nieznacznie traciły dotychczasowe safe haven: dolar, frank, a także japoński jen.

Reklama

Wydaje się jednak wątpliwe, aby rynek zdołał zbudować odbicie tylko na jednym czynniku, czyli wspomnianych wynikach Cisco. Temat Francji ma szanse zejść z wokandy, po tym jak wszystkie agencje ratingowe zapewniły, że oceny nie są zagrożone, a przedstawiciel S&P przyznał, iż wierzy w determinację francuskiego rządu do przeprowadzenia koniecznych reform. Dodatkowo wczoraj odbyło się specjalne spotkanie prezydenta Sarkozego z ministrem finansów Francois Baroinem, oraz minister ds. budżetowych Valerie Pecresse.

Zobowiązał ich do przedstawienia dodatkowych działań zmierzających do cięcia wydatków, co ma mieć miejsce na zaplanowanym na 17 sierpnia posiedzeniu rządu z udziałem premiera Francois Fillona. Ich zatwierdzenie planowane jest na 24 sierpnia. Francja planuje obniżyć deficyt do 4,6 proc. PKB w 2012 r. z szacowanych na ten rok 5,7 proc. PKB. Za dwa lata miałby on spaść do 3 proc. PKB. Niemniej wczoraj przy okazji obaw o rating Francji wywołany został temat możliwych problemów europejskiego sektora bankowego, który może ucierpieć w sytuacji dalszej eskalacji kryzysu i problemów zadłużeniowych kolejnych krajów. I wydaje się, że te obawy jeszcze będą się utrzymywać, zwłaszcza, że tak jak wspominałem wczoraj po południu, rozpoczęła się gra na słabe ogniwo.

Wczoraj po południu członek zarządu Narodowego Banku Szwajcarii, Jean-Pierre Danthine w wywiadzie dla gazety Le Temps powiedział, że nie można wykluczyć żadnych kroków, które będą zmierzać do powstrzymania nadmiernej aprecjacji franka. Niemniej już dzisiaj wiceprezes SNB, Thomas Jordan wypowiadając się dla Tages Anzeiger dał do zrozumienia, iż bank centralny raczej wyklucza w obecnej chwili możliwość fizycznej interwencji na rynku. W efekcie rynek za bardzo nie przejmuje się ostatnimi działaniami SNB, a ryzyko dla dalszego umocnienia się franka wciąż pozostaje duże. Nie można wykluczyć, że Szwajcarzy czekają na możliwość przeprowadzenia jakichś skoordynowanych działań wspólnie z innymi bankami centralnymi. O możliwości międzynarodowej współpracy w temacie kursów walutowych wspomniał też japoński minister finansów Yoshihiko Noda. Kiedy to może nastąpić? Nie wiadomo.

Poza wydarzeniami na świecie, dzisiaj warto też będzie obserwować sytuację na krajowym podwórku, zwłaszcza, że kurs euro zaczyna flirtować z poziomem 4,20 zł. Na rynku można było się kilka tygodni temu spotkać z opiniami, iż w rejonie 4,15-4,20 zł rząd i bank centralny będą bardziej zdeterminowani do działań w obronie złotego. Czy, zatem dzisiaj minister Rostowski zdecyduje się przynajmniej na mocną werbalną interwencję, a bank BGK zwiększy swoją aktywność na rynku? Nie można jednak wykluczyć sytuacji, w której krajowi decydenci zdecydują się zaczekać z działaniami na bardziej korzystny splot wydarzeń, który być może już za kilka dni będzie miał miejsce na rynkach światowych za kilka dni...

EUR/PLN: Wczorajszy ruch w górę był bardzo dynamiczny, stąd też przynajmniej teoretycznie rośnie ryzyko korekty. Mocne wsparcia to rejon 4,15-4,16 (widoczny dzisiaj rano) i dalej kluczowe 4,12. Opór to cała strefa 4,20-4,24 w szczególności ostatni szczyt w okolicach 4,2250-4,2300. Przy założeniu dalszych zawirowań na rynku i braku odpowiedzi ze strony MF/NBP, nie można wykluczyć próby ponownego testowania okolic 4,23 w ciągu najbliższych kilkunastu godzin. Pozytywne jest jednak to, iż wtedy ryzyko gwałtownej korekty w dół, jeszcze bardziej wzrośnie. Wydaje się, że w perspektywie kilku dni można z dużym prawdopodobieństwem mówić o powrocie poniżej 4,12.

USD/PLN: Wczorajszym ruchem w górę, rynek połamał opory na 2,92 - 2,94 - 2,96, które to teraz stały się wsparciami. Widać jednak, że kluczowe nadal pozostają okolice 2,92, które dzisiaj rano były testowane. Jeżeli EUR/USD nie utrzyma obserwowanego teraz odbicia w górę, to kolejne godziny powinny przynieść powrót notowań w okolice szczytu na 2,99. Dodatkowo, jeżeli EUR/USD złamałby strefę wsparcia na 1,4130-1,4150, to w kraju dolar mógłby wyjść ponad poziom 3 zł. Pozytywne jest jednak to, że wtedy znacznie wzrosłoby ryzyko gwałtownej korekty w dół. Wydaje się, że w perspektywie kilku dni można z dużym prawdopodobieństwem mówić o powrocie poniżej 2,90.

EUR/USD: Wczoraj rejon 1,4130-1,4150 zdołał się obronić, w efekcie czego dzisiaj widać próbę wyprowadzenia zwyżki. Nie jest ona jednak do końca przekonywująca - widać problem ze strefą 1,4250-1,4280, którą trudno jest pokonać. W efekcie istnieje duże ryzyko, iż w kolejnych godzinach zejdziemy poniżej 1,42. To może skutkować ponownym atakiem na 1,4130-50 i być może udanym. W takiej sytuacji test okolic 1,40, stanie się całkiem realny.

GBP/USD: Wczorajszy raport o inflacji, jaki przedstawił Bank Anglii nie dał jasnych odpowiedzi na pytanie, czy możliwe jest zwiększenie obecnego skupu aktywów, czego obawia się rynek. Niemniej GBP/USD i tak mocno poszedł w dół na fali fatalnych nastrojów na rynkach światowych i zrealizował się scenariusz spadku w okolice 1,61. Dzisiaj widać było próbę odbicia do 1,62, ale nie musi ona przerodzić się w większy ruch. Dzienne wskaźniki weszły w fazę spadkową, co może sugerować, iż rynek będzie próbował zejść na nowe lokalne minima poniżej 1,61 w ciągu najbliższych kilkunastu godzin.

Marek Rogalski - analityk DM BOŚ

Dowiedz się więcej na temat: sygnały | waluty | Bank Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »