Reklama

Czy Fed jest wiarygodny?

Dzisiaj obserwujemy w zasadzie kompletną wyprzedaż na większości rynków finansowych. Indeksy giełdowe cofają się bardzo mocno, wyprzedawane są surowce, nawet pomimo tego, że dane inflacyjne zaskoczyły niewielkim spadkiem. Teoretycznie rynek powinien reagować euforią, że szczyt inflacji może być już za nami. Z drugiej strony ostatnie stwierdzenia Fed sugerują, że wcale nie ma powodów do zadowolenia i istnieje duża szansa, że świat nie tylko wpadnie w recesję, ale być może nawet w stagflację.

Dzisiaj obserwujemy w zasadzie kompletną wyprzedaż na większości rynków finansowych. Indeksy giełdowe cofają się bardzo mocno, wyprzedawane są surowce, nawet pomimo tego, że dane inflacyjne zaskoczyły niewielkim spadkiem. Teoretycznie rynek powinien reagować euforią, że szczyt inflacji może być już za nami. Z drugiej strony ostatnie stwierdzenia Fed sugerują, że wcale nie ma powodów do zadowolenia i istnieje duża szansa, że świat nie tylko wpadnie w recesję, ale być może nawet w stagflację.

Jerome Powell na forum banków centralnych w Sintrze, zorganizowanym przez EBC wskazał, że dopiero teraz wie, jak mało wiedział o inflacji. Te słowa nie brzmią dobrze, jeśli przypomnimy sobie zeszłoroczne zapewnienia, że inflacja jest jedynie przejściowa. Wtedy zważano tak naprawdę na każde słowo, które mogłoby zaszkodzić rynkom i w żadnym stopniu nie zakładano możliwości podwyżek stóp procentowych. Teraz sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie i Fed wskazuje, że może być trudno uniknąć recesji. W zasadzie ostatnie komentarze Powella i innych bankierów sugerują, że Fed może i nie chce osiągnąć recesji, ale najprawdopodobniej będzie zmuszony ją wywołać. Dzieje się tak dlatego, że Fed w zasadzie nie wie co robić albo nie ma innej możliwości. Jeśli inflacja ma zostać pokonana, musi dojść do recesji, która zahamuje popyt. Teoretycznie wywołanie kontrolowanej recesji może być takie trudne, ale co jeśli nie dojdzie do zdławienia inflacji? Ceny ropy naftowej pozostają wysoko, pomimo ostatnich fluktuacji. Rynek w zasadzie doświadczył pewnej destrukcji popytu, ale wciąż rynek jest tak mocno napięty, że popyt, który pozostał i tak utrzymuje obecne poziomy cenowej. Dodatkowo nie jest wykluczone, że napięcia w łańcuchach dostaw na całym świecie w dalszym ciągu pozostaną w grze, co jeszcze mocniej podsyci inflację.

Reklama

Sytuacja nie wygląda dobrze, ale spójrzmy na pozytywne sygnały. Inflacja PCE utrzymała poziom 6,3 proc. r/r, pomimo oczekiwania wzrostu do 6,4 proc.. Inflacja PCE bazowa spadła z kolei do 4,7 proc. z poziomu 4,9 proc. w ujęciu rocznym, więc w tym wypadku widać wyraźną poprawę. Jednak przy tych wszystkich nieco lepszych danych inflacyjnych, dane dotyczące wydatków osobistych w USA wypadły naprawdę bardzo słabo. Do tego obserwujemy ożywienie gospodarcze w Chinach, które przyszło wraz z redukcją restrykcji. Nasuwa się jednak pytanie, co zobaczymy jesienią, kiedy Covid w ostatnich 2 latach atakował najmocniej?

Sytuacja na rynkach nie jest najlepsza. Ropa najprawdopodobniej zaliczy pierwszy miesięczny spadek od 8 miesięcy. Indeksy w Europie straciły w większości przynajmniej 1,5 proc., a WIG20 stracił aż 2,15 proc.. Od czasu zamknięcia handlu sytuacja w USA zaczęła się poprawiać i spadki na Wall Street zredukowane zostały poniżej 1 proc. Niemniej na Wall Street ten kwartał i to półrocze pozostanie bardzo negatywne, co jedynie sygnalizuje, że recesja może naprawdę nadchodzić.

Michał Stajniak, starszy analityk rynków finansowych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »