Reklama

Czy inwestorzy znów uwierzą w dolary od Bena?

Przemawiający wczoraj wieczorem przed komisją Parlamentu Europejskiego szef Eurogrupy, J.C.Juncker stwierdził, że euro jest obiektywnie przewartościowane względem głównych walut, co natychmiast przełożyło się na przecenę wspólnej waluty.

Nie poznaliśmy szczegółowych argumentów luksemburskiego premiera, stąd też wpływ tego czynnika na rynek był w efekcie ograniczony. Dzisiaj rano euro odrabiało straty, a kurs EUR/USD powrócił w okolice 1,4650. Bo spekulacje wokół pomocy dla Grecji nadal trwają (wczoraj unijny komisarz Olli Rehn wspomniał, że pakiet będzie gotowy przed 20 czerwca), chociaż szef ECB powtórzył wczoraj, iż jest przeciwko jakiejkolwiek formie restrukturyzacji długu Aten.

Reklama

Inwestorzy, którzy po cichu liczyli na jakieś wskazówki przed czwartkową konferencją po posiedzeniu banku centralnego, mogli się jednak nieco zawieść. Jean-Claude Trichet posługiwał się ogólnikami i w zasadzie nadal nie wiadomo, czy w czwartek padnie sugestia związana z możliwością podwyżki stóp w lipcu. Rynek w to jednak wierzy i to ten czynnik jest jednym z głównych motorów, dla których euro stoi obecnie wysoko na światowych giełdach.

Drugim i ważniejszym czynnikiem determinującym zachowanie się rynku są oczekiwania, związane z wieczornym wystąpieniem szefa FED. Mimo, że wczoraj przedstawiciele "jastrzębiego" skrzydła w FED wyrażali swoje zastrzeżenia względem ewentualności programu QE3, to inwestorzy zdają się (być może ślepo) wierzyć w to, że kolejny raz "Ben Helikopter" zrzuci paczki dolarów i tym samym podtrzyma dobre nastroje z ostatnich tygodni.

Wydaje się, jednak, iż Ben Bernanke będzie dzisiaj ostrożny w swoich ocenach - najpewniej każda ze stron znajdzie coś dla siebie, chociaż widoczne będzie rozczarowanie, które może mieć swoje przełożenie na zachowanie się giełd i tym samym dolara, który zyskałby w sytuacji wzrostu globalnego ryzyka. Poza tym o godz. 11:00 zobaczymy dane o sprzedaży detalicznej w eurolandzie, a o godz. 12:00 dynamikę zamówień w niemieckim przemyśle.

Z pozostałych rynków warto zwrócić uwagę na komunikat Banku Australii, który okazał się mniej jastrzębi, niż oczekiwano. Członkowie RBA stwierdzili, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy inflacja znajdzie się blisko celu, a obecna polityka jest odpowiednia. RBA zwraca tez uwagę na ryzyko nieco wolniejszego wzrostu gospodarczego i to nie tylko za sprawą powodzi, jaka miała miejsce w I kwartale w stanie Queensland.

W efekcie notowania AUD poszły w dół i wydaje się, że oddalają się szanse naruszenia majowego szczytu na 1,1009 w ciągu najbliższych tygodni. Powody do obaw mogą mieć też posiadacze funtów. Nie dość, że MFW zasugerował wczoraj, że możliwe byłoby zwiększenie programu QE przez Bank Anglii, to jeszcze obniżył prognozę tegorocznego wzrostu do 1,5 proc. z 1,7 proc. szacowanych w marcu. Słabsze od prognoz okazały się też majowe dane nt. sprzedaży detalicznej BRC. Na koniec warto też zahaczyć o Szwajcarię - majowa inflacja CPI była zgodna z szacunkami i wyniosła 0,0 proc. m/m i 0,4 proc. r/r - rozczarowania za sprawą niższego odczytu jednak nie było i frank może dalej zyskiwać na rynkach światowych.

EUR/PLN: Widać, że inwestorzy liczą na pozytywny układ w postaci gołębiego wystąpienia szefa FED dzisiaj wieczorem i jutrzejszej podwyżki stóp przez RPP, co sprawia, że złoty znów próbuje testować ważne wsparcie na 3,94. Wczorajsze wyjście ponad 3,96 nie okazało się, zatem trwałe. Niemniej nie wydaje się, abyśmy byli w stanie przełamać dzisiaj rejon 3,94. Jeżeli FED rozczaruje, to możemy wrócić ponad 3,96 późnym wieczorem.

USD/PLN: Zachowanie EUR/USD sprawia, że rynek znów zszedł poniżej 2,70, a rejon 2,72 jak widać jest ważnym oporem. Wczoraj wspominałem o strefie 2,6850-2,6950, która może być dość ciekawym wsparciem. Dzisiaj możemy poznać jej znaczenie, co pozwoli wieczorem na powrót w rejon 2,72 (przy założeniu pewnego rozczarowania po FED).

EUR/USD: Czy uda się dzisiaj sforsować wczorajszy poranny szczyt w rejonie 1,4658? Niewykluczone, chociaż warto będzie uważać przy publikacjach z Europy o godz. 11 i 12. Mocny opór mamy na 1,47 i jego wyraźne naruszenie może być trudne. Wieczorem mamy szanse na powrót w stronę 1,4550-60, które widzieliśmy kilka godzin temu.

GBP/USD: Funt trzyma się dość mocno, jak na słabe informacje makro związane z perspektywami dla brytyjskiej gospodarki, czy też ryzyko związane z gołębim wydźwiękiem czwartkowego posiedzenia Banku Anglii. Z technicznego punktu widzenia, to nadal pozostajemy w strefie 1,6300-1,6450, ale możemy zobaczyć próbę łamania dolnego z tych poziomów, dzisiaj wieczorem.

Sporządził: Marek Rogalski - analityk DM BOŚ (BOSSA FX)

Powyższy materiał nie stanowi rekomendacji w rozumieniu rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczących instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców ( Dz.U. nr 206 z 2005 roku, poz. 1715). Nie jest również tekstem promocyjnym Domu Maklerskiego BOŚ S.A. Pełny raport można znaleźć pod adresem www.bossa.pl.

Dowiedz się więcej na temat: waluty | pieniądz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »