Reklama

Czy jen będzie także bohaterem w 2014 roku?

Osłabienie Jena można uznać za jedno z ważniejszych wydarzeń, które mogliśmy zobaczyć na światowych rynkach w kończącym się roku. Do głównych walut jak dolar, euro czy funt stracił on ponad 20%.

Tak znaczącego ruchu nie wywołał jednak tylko jeden czynnik, a raczej cały splot wypadków, które mają doprowadzić do kluczowej dla japońskiej gospodarki kwestii, czyli wywołania inflacji. Wszystko rozpoczęło się od zmian personalnych. Najpierw w wyborach parlamentarnych zwyciężył obecny premier Shizo Abe, który na przewodniczącego Banku Japonii desygnował przez Haruhiko Kurodę, który zgodził się realizować politykę monetarną rządu. Kolejnym krokiem było ogłoszenie przez Bank Centralny w kwietniu 2013 roku programu luzowania ilościowego, którego celem jest zwiększenie bazy monetarnej oraz w konsekwencji wywołanie, w przeciągu dwóch lat, inflacji na poziomie 2%.

Reklama

Drugą część pakietu stymulacyjnego stanowić ma polityka fiskalna, czyli szeroki program reform gospodarczych, połączony z pracami socjalnymi i inwestycjami infrastrukturalnymi. Celem tutaj, podobnie jak w przypadku polityki monetarnej, ma być pojawienie się inflacji.

Rządzący chcą to osiągnąć dzięki wzrostowi średniego poziomu wynagrodzeń, czemu służyć ma także podniesienie w 2014 roku płacy minimalnej. Japońskie problemy pokazują jednak, że pewna specyfika tej gospodarki, wynikająca w sporej mierze z przyzwyczajeń konsumentów oraz kwestii kulturowych, czyni działania stymulacyjne znacznie mniej skutecznymi niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka.

Główne kłopoty, na którym remedium ma być wywołanie inflacji, to wysoka skłonność do oszczędzania oraz niska mobilność Japończyków na rynku pracy, gdyż to właśnie te czynniki ograniczają ekspansję gospodarczą. Ważną rolę w rządowej układance odgrywa także kurs walutowy, gdyż tak niskie poziomy wyceny jena zdecydowanie poprawiają sytuacje eksporterów, co świetnie odzwierciedla tokijska giełda, która zanotowała w kończącym się roku ponad pięćdziesięcioprocentowy wzrost.

W 2014 dalsze losy jena w sporej mierze uzależnione będą od skuteczności wdrażanych programów, gdyż jak należy zakładać pomimo znaczącego osłabienia kurs USDJPY nie odzwierciedla jeszcze wystąpienia inflacji na poziomie 2 %. Ważnym pytaniem, na które odpowiedź poznamy w II kwartale 2014 roku, jest to, czy Bank Japonii, będzie rozszerzał swój program skupu aktywów, kiedy osiągnięcie celu inflacyjnego będzie zagrożone? Co może spowodować kolejną falę wyprzedaży jena. Istotne w nadchodzącym roku będzie także wykorzystanie jena jako waluty finansującej do transakcji carry trade oraz przenoszenie kapitałów zgromadzonych w państwowym funduszu emerytalnym do zagranicznych aktywów, które stanowią głównie amerykańskie akcje oraz obligacje. Tempo deprecjacji jena w 2014 nie będzie za pewne już tak duże jak obecnie, jeżeli jednak program stymulujący wzrost gospodarczy w Japonii odniesie swój skutek, to za dolara będziemy w 2014 roku płacić powyżej 110 jenów.

Z technicznego punktu widzenia obecny ruch wzrostowy zapoczątkowany przez wybicie

z formowanego przez kilka miesięcy trójkąta dotrzeć może do okolic 108 jenów za dolara. Niezbędne jednak do tego będzie pokonanie ważnego oporu wyznaczonego przez 61.8 % zniesienia Fibo ruchu spadkowego z lat 2007-2011 w okolicach 105.50. Zamknięcie powyżej tych poziomów otwierałoby drogę nawet do okolic 110.60. Najbliższym wsparciem będzie obecnie 103.70, czyli szczyt z maja tego roku, a w przypadku głębszego cofnięcia uwagę należy zwrócić na okolice 94 jenów, której pokonanie mogłoby oznaczać odwrócenie obecnego trendu.

Kamil Maliszewski, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A.

Dowiedz się więcej na temat: Japonia | waluty | jen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »