Reklama

Czy majowe dane z rynku pracy umocnią dolara?

Wczorajszy raport ADP, który wskazał na wzrost zatrudnienia o przeszło 250 tys. w minionym miesiącu rozbudził nadzieje na dobry odczyt w dzisiejszych oficjalnych danych BLS. W największym stopniu przełożyło się to na wzrost pary USDJPY, która ze względu na stłumioną presję inflacyjną i brak nawet najmniejszych sygnałów wskazujących na możliwość zacieśnienia polityki monetarnej przez Bank Japonii pozostaje najbardziej wrażliwa na dysparytet stóp procentowych.

Zakładając, że majowe dane potwierdzą postępującą poprawę na rynku pracy wydaje się, że dolar ma właśnie największą przestrzeń do umocnienia wobec jena, a notowania po przebiciu odpowiednio 100 i 200-sesyjnej średniej mogą ruszyć w kierunku 115 jenów za każdego dolara. Taki rozwój sytuacji i osłabienie japońskiej waluty powinny również wspierać wyśmienite nastroje utrzymujące się na rynkach finansowych.

Reklama

Amerykańska giełda wyrysowała w dniu wczorajszym nowe historyczne szczyty, a kontrakt terminowy na S&P 500 znajduje się już powyżej 2430 pkt. i zmierza w kierunku okrągłego poziomu 2500 pkt. Notowania złota natomiast spadają do poziomu 1260 USD za uncję. Na tym tle można nawet powiedzieć, że notowania jena pozostają zaskakująco mocne. Oprócz samego odczytu zmiany zatrudnienia w sektorze pozarolniczym, ważne dla przedstawicieli amerykańskiej Rezerwy Federalnej będą również dane dotyczące dynamiki płac, wobec której rynek spodziewają się przyspieszenia do 2.6 proc. r/r z 2.5 proc. r/r odnotowanych przed miesiącem.

Mało prawdopodobnym jest, aby nawet mocne dane z USA były w stanie zmienić wiele w tym momencie w przypadku notowań EURUSD, które przed przyszłotygodniowym posiedzeniem EBC pozostają wysoko i w piątkowy poranek znajdują się nieco powyżej poziomu 1.12. Zmienność w przypadku tej pary walutowej w większym stopniu była w ostatnim czasie napędzana doniesieniami o możliwej zmianie retoryki Europejskiego Banku Centralnego stąd też przed czwartkowym komunikatem po posiedzeniu nie należy spodziewać się już większego i trwałego cofnięcia z okolic wielomiesięcznych maksimów, w pobliżu których notowania pozostają. Drugą najsłabszą wśród głównych walut jest brytyjska, która pozostaje pod presją w związku ze sporą niewiadomą przed przyszłotygodniowymi wyborami parlamentarnymi i dość wyrównanymi sondażami pomiędzy Partią Konserwatywną, a Partią Pracy. Na drugim biegunie z kolei znajdują się waluty Antypodów, które drożeją wobec USD o ok. 0.2 proc. Dolarowi australijskiemu pomaga dziś nieznaczne odbicie rud żelaza.

Fatalnie prezentują się notowania ropy naftowej, która mimo wczorajszych danych amerykańskiego Departamentu Energii, które wskazały na ósmy tydzień z rzędu spadku zapasów ropy w USA i jednocześnie największy od początku roku, spada do poziomu 47.50 USD za baryłkę WTI. Nie pomaga jej również świetny sentyment rynkowy i duży popyt na bardziej ryzykowne aktywa. Trudno w krótkim terminie znaleźć wytłumaczenie dla takiego zachowania się rynku. Oczywiście największym zagrożeniem dla notowań czarnego złota pozostaje ryzyko silniejszego wzrostu wydobycia w USA, ale to powinno stabilizować notowania ropy w przedziale 50-55 USD za baryłkę WTI. Wydaje się zatem, że po wydłużeniu limitów produkcyjnych przez kraje OPEC i danych sugerujących spadek zapasów w USA oraz przy kontynuacji wzrostów na rynku akcyjnym są spore szanse aby notowania powróciły powyżej poziomu 50 USD za baryłkę.

Rafał Sadoch

Dowiedz się więcej na temat: waluty | ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »