Reklama

Czyje słowa będą dziś ważne?

Dziś o 16:15 wypowiedzą się Charles Evans i Jeffrey Lacker z Rezerwy Federalnej. O 18:15 inny przedstawiciel tej instytucji - Jerome Powell - wystąpi na konferencji poświęconej przyszłości finansów i rynków kapitałowych w Connecticut.

To nie wszystko. O 19:00 mamy jeszcze Stanleya Fischera (na Monetary Policy Forum w Nowym Jorku) oraz Janet Yellen (w Executives Club of Chicago). Yellen to szefowa Fed, jej słowa będą najważniejsze.

Reklama

Chodzi po prostu o to, czy Fed utrzyma relatywnie jastrzębi kurs, jaki ostatnimi czasy przybrał. Mediana prognoz samych członków FOMC zakłada trzy podwyżki na ten rok. Oczywiście, to się może zmienić, faktycznych podwyżek może być mniej - w końcu wszystko zależy od danych makro, "okoliczności" itd. Ale na razie wypowiedzi większości członków Komitetu sugerowały utrzymanie tego podejścia, które wyklarowało się po grudniowej podwyżce. Z drugiej strony, momentem pierwszego ruchu nie musi być marzec, aczkolwiek rynek wycenia taką opcję dość wysoko.

Nawiasem mówiąc, Jerome Powell, wspomniany na początku, wypowiedział się wczoraj także dla CNBC. Mówił m.in. o tym, że 3 podwyżki stóp na ten rok to dobry pomysł (choć oczywiście konkretne ruchy mają zależeć od sytuacji ekonomicznej), że kraj jest blisko celu inflacyjnego, marcowa podwyżka stóp będzie dyskutowana, stopy powinny wzrosnąć przed ograniczeniem bilansu Fed itd.

Co jeszcze w programie? W nocy poznaliśmy chiński indeks PMI dla usług za luty, prognoza wynosiła 53,3 pkt, faktycznie było 52,6 pkt. O 8:00 mamy niemieckie dane o styczniowej sprzedaży detalicznej, o 9:15 PMI dla usług w Hiszpanii, o 9:45 analogiczny odczyt dla Włoch. O 9:50 pojawi się francuski PMI dla usług, pięć minut później niemiecki, o 10:00 - dla Strefy Euro. Do tego o 10:00 mamy PKB Włoch za IV kw. 2016, zaś o 10:30 PMI dla usług Wielkiej Brytanii.

I to nie koniec: o 11:00 poznamy sprzedaż detaliczną w Eurolandzie za styczeń, o 15:45 PMI dla usług w USA, o 16:00 zaś ISM dla usług w Stanach. A zatem danych makro będzie dużo.

Na razie eurodolar pozycjonuje się przy 1,0515 - nadal nisko, zresztą ocierał się już o 'zero piątkę'. Dolar pozostaje dość silny i zapewne taka też będzie długoterminowa perspektywa (z wszelkimi możliwymi korektami, szczególnie jeśli jednak w marcu nie będzie zacieśnienia amerykańskiej polityki monetarnej).

Na ropie mamy 52,7 dolara za baryłkę, czyli znów nie udało się trwale pokonać oporu na 54 dolarach. EUR/GBP lokuje się przy 0,8575 - ok. 0,86 mamy opór, a zarazem 22 lutego wykres odbił się od 0,84. Im wyżej, tym słabszy funt. Niepewność co do kwestii Szkocji osłabiła funta.

Polski orzeł

Na euro-złotym notujemy dziś 4,2980. Linia wzrostowa (21 - 22 września 2015, 4 kwietnia 2016, 11 sierpnia 2016, 10 - 11 października 2016) jest mocno testowana, a właściwie to i przebita. Prawdopodobnie teraz trudniej będzie generować poziomy rzędu 4,32 - być może pójdziemy wręcz na południe. Teoretycznie rzecz biorąc, droga jest otwarta, a euro słabe na głównej parze może się okazać także euro słabym na EUR/PLN. Ta zależność nie jest jednak uniwersalna, a poza tym perspektywa wyższych stóp w Stanach tak czy inaczej nie jest dobra dla złotego.

Na dolar-złotym notujemy 4,0880. Tutaj główny obraz to już od połowy lutego konsolidacja od 4,05 do 4,10. Wczoraj czy przedwczoraj zaliczyliśmy niemal cały jej zakres. Dziś zaczynamy w górnych rejonach - jeśli złoty miałby się umocnić, to członkowie Fed musieliby dziś wieczorem rozczarować, ale tego nie oczekujemy, biorąc pod uwagę choćby wczorajsze uwagi Powella dla CNBC.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty | Jerome Powell

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »