Reklama

Czyżby potwierdzenie tendencji wzrostowej na dolarze?

Wczorajszy dzień był na eurodolarze dość dramatyczny - a w związku z tym także na USD/PLN, o czym za parę chwil, w drugiej części raportu.

Wczoraj, dziś, jutro

Reklama

W każdym razie jeśli w poniedziałek ktoś przeczytał w naszym raporcie o możliwości korekty na EUR/USD tudzież osłabienia złotego do dolara - to wczoraj w godzinach porannych mógł sceptycznie kręcić głową.

Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Prawdą jest, że wczoraj przez część dnia realizowany był na EUR/USD ten koncept, który już nieraz opisywaliśmy - a mianowicie po silnych wzrostach przychodzą kolejne silne wzrosty, by dobić tracące aktywo. Później jednak wykres rzeczywiście zawrócił. Innymi słowy - przetestowano 1,16, ale dziś rano, gdy piszemy te słowa, wykres rezyduje przy 1,1485-90. Okolica 1,1460-65 jest teraz wsparciem, tak więc na dużo większe umocnienie dolara na razie nie liczymy, przynajmniej w perspektywie godzin - choć będzie to zależeć m.in. od danych makro.

O 9:50 poznamy PMI dla usług Francji, o 9:55 odczyt tego rodzaju dla Niemiec, o 10:00 - dla Strefy Euro. O 11:00 podane będą dane o sprzedaży detalicznej w Eurolandzie za marzec, zaś o 14:15 poznamy raport z rynku pracy w USA - ale raport ADP, a nie rządowy. Tym niemniej jest on dość istotny, podobnie jak dane o dynamice importu i eksportu (o 14:30) czy PMI (15:45) i ISM (16:00) dla tamtejszego sektora usług. Do tego o 16:00, równocześnie z ISM, poznamy dane amerykańskie o zamówieniach (finalne).

Jutro, tak jak i dziś, jest dzień wolny w Japonii. Poza tym poznamy PMI dla usług Chin i Wielkiej Brytanii, a do tego wypowie się James Bullard z Fed w St. Louis.

Złoty, dolar, euro

Pisaliśmy w poniedziałek (i we wcześniejszych dniach) o koncepcji trendu zwyżkowego na USD/PLN - biegnącego od początku kwietnia poprzez kilka dołków dziennych (w szczególności np. przez minimum z 20 kwietnia). Faktem jest, że jeśli taką linię poprowadzić, to wczoraj została ona potężnie naruszona - jako że można było uchwycić kursy niższe nawet niż 3,77.

Ale co się okazało? Że wykres odbił i to bardzo silnie, wraz z korektą na głównej parze. Notowania powróciły powyżej nakreślonej linii, osiągając nawet okolice 3,8340-45 - wcześniej rozpoznawane przez nas jako lokalny opór. Naturalnie nie znaczy to, że złoty już nie zyska, szczególnie że na głównej parze może teraz wystąpić korekta korekty, czyli tym razem ruch przeciwko dolarowi.

Co więcej, naruszenie owego hipotetycznego trendu było naprawdę silne i stąd ktoś może podejrzewać, że teraz obserwujemy tylko agonalne drgawki tej tendencji.

Tego scenariusza nie można wykluczyć - ale jeśli dane z Europy będą niezłe, a z USA słabe, to raczej utrzymamy się powyżej linii. Przebicie rejonu 3,8340-50 byłoby mocnym potwierdzeniem takiego obrazu.

Na EUR/PLN mamy tymczasem 4,40. To nadal obręb konsolidacji - którą można mierzyć mniej więcej od 4,3670-80 do 4,4130. Zasadniczo zakładamy, że ów trend boczny jeszcze się utrzyma. Na razie jesteśmy w górnym jego rejonie, ale jeszcze nie jest on ostro testowany.

Tomasz Witczak

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »