Reklama

Czyżby ważył się los generalnej tendencji na eurodolarze?

Biała świeca dzienna - tak wygląda dzisiejsza sytuacja na eurodolarze, podobnie było wczoraj. Dziś wykres testował maksima z pierwszej połowy lipca, dochodząc nawet do 1,1190. Oczywiście prawdą jest, że na przełomie lipca i sierpnia eurodolar był jeszcze wyżej (ponad linią 1,1230) - ale po drodze przydarzyła się też korekta sięgająca do 1,1045.

Dolar generalnie rzecz biorąc umacnia się od 3 maja, kiedy to zanotowano maksimum na 1,1610 (mniej więcej). Z drugiej strony, już 24 czerwca przetestowano 1,0915 (co bezpośrednio było wywołane potężnym impulsem w postaci wyników brytyjskiego referendum), ale później tak nisko nie schodziliśmy. W istocie zakres 1,0915 - 1,0950 może uchodzić za mocne wsparcie. Nawet sama linia 1,10 jest mocna.

Reklama

A zatem dolar ma coraz mniej siły. Jeszcze działa efekt tego, że Fed przynajmniej mówi o możliwości podwyższenia stóp procentowych, a EBC, BoJ czy BoE nawet nie mówią - tylko że efekt ten ma coraz mniejsze znaczenie. Rynki nie dowierzają luminarzom Fed. Podczas ostatnich kilku posiedzeń FOMC jeśli ktokolwiek optował za zacieśnieniem polityki, to była to Esther George, etatowy jastrząb. Fed zawsze może wyciągnąć takie argumenty przeciw umocnieniu jak np. Brexit, niepewność co do Chin (choć temat ten nie jest teraz na pierwszych stronach gazet) czy niejasność odczytów makro z USA. Na przykład majowe payrollsy były skrajnie mizerne, czerwcowe i lipcowe zaskakująco dobre - ale PKB za II kwartał wypadł kiepsko.

Co w Polsce?

Jest parę newsów z Polski, nie mających może bezpośredniego związku z walutą, ale posiadających pewien związek pośredni. Tak np. media podają, że środowiska kredytobiorców obciążonych kredytami we frankach szwajcarskich przygotowują akcję obywatelskiego nieposłuszeństwa. Sympatycy Stowarzyszenia "Stop Bankowemu Bezprawiu" nawołują do tego, by przez kilka miesięcy nie płacić rat kredytowo-odsetkowych. To oczywiście wyraz sprzeciwu wobec łagodności ustawy frankowej propowanej przez prezydenta.

Cóż, być może Kancelaria Prezydenta czy nawet cały obóz PiS spodziewały się takiej reakcji - a wszystko jest dobrze rozegraną grą. Najpierw łagodność wobec banków, później rozłożenie rąk pod naporem obywateli i lekkie (bo przecież nie ciężkie) zaostrzenie przepisów. Czas pokaże, czy tak jest.

Komisja Nadzoru Finansowego chce zwiększyć swoją opiekę nad niektórymi bankami - PKO BP, Getin Noble Bank, ING Bank Śląski czy BGŻ BNP Paribas. Chodzi o to by stały się instytucjami "o znaczeniu systemowym" i miały wyższe wymogi kapitałowe. Byłyby to więc odpowiedniki tych zachodnich instytucji, o których mówi się, że "są zbyt duże, by upaść".

Co się tyczy banków, to Komitet Stabilności Finansowej (w którego posiedzeniu uczestniczyli Adam Glapiński, szef NBP, Paweł Szałamacha, minister finansów, Andrzej Jakubiak, szef KNF i Zdzisław Sokal, prezes BFG) ogłosił, iż polskie banki są odporne na negatywne zjawiska ekonomiczne i finansowe.

Bartosz Marczuk, wiceminister rodziny i spraw socjalnych, ogłosił, że nie zabraknie pieniędzy na program 500+. Ma to być odpowiedź na stwierdzenie Henryka Kowalczyka (szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów), że na program może zabraknąć 5 mld zł. Marczuk twierdzi jednak, że np. w pierwszym półroczu wpływy podatkowe wzrosły o 9 mld zł r/r.

Na kurs złotego obecnie ma wpływ jednak bardziej to, co dzieje się na rynkach globalnych. Podwyższony eurodolar generuje nam niższy kurs USD/PLN. Mamy 3,8150. Linia łącząca dołki z 1 kwietnia i 8 - 9 czerwca, czyli linia wzrostowa, została przebita. Teoretycznie może to otwierać drogę nawet do 3,7670 czy 3,7040.

EUR/PLN jest na poziomie 4,2640. Tu złoty nadal jest dość mocny, ale raczej nie mógł jakoś szczególnie zyskać przy wysokim eurodolarze. Gdyby jednak PLN miał jeszcze zyskać, to pamiętajmy o strefie 4,2250-70 (mniej więcej), tj. o dołkach z końca grudnia 2015 i początków kwietnia 2016. Co do GBP/PLN, to tutaj jesteśmy już na 4,9635 - złoty nadal jest silny, funt traci. W dobre nastroje wokół złotego wpisuje się spadek rentowności 10-letnich obligacji polskich, mamy 2,675 proc. (-2,44 proc.), a także to, że WIG, WIG20, mWIG40 czy sWIG80 wzrosły.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »