Reklama

Dane o inflacji ze strefy euro zdecydują o kierunku EUR/USD?

Wczorajszy dzień, kiedy Amerykanie obchodzili Święto Dziękczynienia, przyniósł spokojną kontynuację dotychczasowych ruchów na głównych parach. Z niewielką korektą mieliśmy do czynienia na tynku złotego, ciężko jednak stwierdzić, czy przyniesie to trwałą poprawę sentymentu do złotówki.

Wczorajsze odczyty makro nie przyniosły większych zaskoczeń. Warto na pewno wspomnieć wystąpienie prezesa Banku Anglii, który doprowadził swoimi słowami do wzrostów na GBP/USD, do poziomów nie widzianych od stycznia tego roku. Mieszane odczyty z Japonii, nieznacznie umocniły Jena w stosunku do innych walut. Widać, że z jednej strony inflacja bardzo powoli jednak ciągle roście osiągając 0.6 proc. w regionie Tokio, z drugiej jednak nie najlepiej wyglądają wydatki gospodarstw domowych oraz produkcja przemysłowa. Większych ruchów na euro nie spowodowały informacje o obniżce ratingu dla Holandii oraz gorsza od oczekiwań sprzedaż detaliczna w Niemczech, która wyniosła -0.8 proc.

Reklama

Dzisiejsze kalendarium nie jest obszerne, jednak zawiera jeden bardzo istotny punkt. Duże znaczenie dla inwestorów będzie miał odczyt inflacji CPI dla strefy euro. Po wczorajszych wyższych od oczekiwań odczytach z Niemiec oraz Hiszpanii, należy spodziewać się, iż również w całej Strefie Euro zobaczymy dziś lekkie przyspieszenie inflacji. Ze względu na fakt, iż będą to jedyne dane o zmianach cen, które Europejski Bank Centralny pozna przed czwartkową decyzja w sprawie stóp procentowych, należy oczekiwać, że przy większym odchyleniu do góry obniżka stopy depozytowej będzie jeszcze mniej prawdopodobna niż obecnie.

Osobną kwestią jest kolejna runda LTRO, która jak donoszą media może zostać wprowadzona, jednak skorzystanie ze środków będzie obarczone warunkiem, wykorzystania ich na zwiększenie akcji kredytowej dla przedsiębiorstw, co z pewnością ograniczyłoby liczbę zainteresowanych banków. Ze względu na tzw. "czarny piątek", czyli zwyczajowy początek sezonu wyprzedaży w Stanach Zjednoczonych, również dziś aktywność amerykańskich inwestorów może być ograniczona, gdyż część z nich wcześniej zaczęła już weekend. Pierwsze doniesienia o dzisiejszej sprzedaży powinny dać odpowiedź, czy będzie istniała szansa na rajd świętego Mikołaja na giełdach za oceanem. Warto również pamiętać, iż w weekend opublikowane zostaną odczyty PMI z Chińskiej gospodarki, co może mieć duży wpływ na znajdującego się pod presją od jakiegoś czasu dolara australijskiego oraz nowozelandzkiego.

Wczorajsze zamknięcie EUR/USD wewnątrz kanału wzrostowego powoduje, iż należy oczekiwać podejścia do 1.3645-50, gdzie mogą rozstrzygnąć się losy dalszych wzrostów eurodolara. Warto jednak mieć na uwadze, że w przyszłym tygodniu poznamy decyzję ECB oraz dane z rynku pracy w USA, co sugeruje, że wahania mogą zupełnie oderwać się od techniki. Najbliższe wsparcie to okolice 1.3580, a w przypadku przełamania tego poziom, należałoby patrzeć w stronę 1.3460, gdzie znajduje się 50 sesyjna średnia oraz linia trendu wzrostowego.

Kamil Maliszewski

Dowiedz się więcej na temat: waluty | ze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »