Reklama

Dane o sprzedaży zaszkodziły złotemu

Od początku dzisiejszej sesji londyńskiej na rynku eurodolara dominowali sprzedający wspólną walutę. Kurs po nieudanych nocnych próbach sforsowania poziomu oporu na 1,3070 osunął się do poniedziałkowych minimów na 1,3025. Początkowo aktywność niedźwiedzi nie była zbyt duża. Brakowało bowiem impulsów, które pomogłyby zwiększyć skalę wyprzedaży.

Dopiero opublikowanie przez bank centralny Hiszpanii prognozy odnośnie dynamiki PKB w tym kraju w III kwartale pozwoliło na rozbudowanie spadków. Inwestorom nie spodobały się także prasowe doniesienia, że rząd w Madrycie poinformował Brukselę o tym, że deficyt budżetowy będzie o 1 proc. wyższy niż pierwotnie zakładano. W konsekwencji wzrosła awersja do ryzyka, a wraz z nią deprecjacja euro. Kurs EUR/USD obniżył się do wsparcia na 1,30 i po krótkim testowaniu poziom ten został złamany.

Niekorzystnie na sentyment rynkowy wpływał dziś także dane kwartalne z amerykańskich spółek. Rozczarowały wyniki firm Xerox, 3M, UPS oraz przede wszystkim DuPont. To wszystko przełożyło się na sporą przecenę euro. W końcówce handlu europejskiego notowania oscylowały na poziomi 1,2970. Byki w między czasie próbowały bronić się przed głębszymi spadkami. Nie przynosiło to jednak większych efektów. W dalszej perspektywie też nie będzie to łatwe, zwłaszcza że z notowań kontraktów terminowych wynika, że sesja na Wall Street przebiegać będzie zapewne w czerwonym kolorze.

Reklama

RPP dostała kolejny sygnał

Rosnące obawy przed dzisiejszą publikacją danych makroekonomicznych z Polski oraz osuwające się notowania głównej pary stały dziś za mocną przeceną złotego. Już od pierwszych taktów dzisiejszego handlu na Starym Kontynencie rodzima waluta traciła na wartości. Cena dolara podskoczyła powyżej poziomu 3,1650 zł, zaś euro zdrożało do wartości 4,1230. Zwiększenie skali deprecjacji nastąpiło po ogłoszeniu danych makro z Polski. W centrum uwagi uczestników rynku znalazła się dynamika sprzedaży detalicznej, która skurczyła się mocniej niż oczekiwali tego analitycy. Ten słaby wynik zdołał przyćmić brak oczekiwanego wzrostu w przypadku stopy bezrobocia.

Efektem kiepskiego odczytu było zwiększenie się oczekiwań, co do działań ze strony Rady Polityki Pieniężnej. W zestawieniu z wcześniejszymi wynikami gospodarczymi można przyjąć, że rynek jest już niemal pewny listopadowej obniżki. Teraz tematem rozważań jest zapewne skala poluzowania jaka może mieć miejsce jeszcze w tym roku.

Rozważania w tym kierunku będą w najbliższym czasie podtrzymywacz presję na osłabienie złotego. Widać to było dokładnie w dniu dzisiejszym, kiedy notowania osiągnęły dawno niewidziane poziomy. W końcówce handlu europejskiego kurs pary USD/PLN przetestował poziom 3,1940, co oznaczało wzrost na poziomie niemal 1,5 proc. W przypadku EUR/PLN notowania osiągnęły pułap 4,14, notowany po raz ostatni w pod koniec września.

Michał Mąkosa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »