Reklama

Dane o zatrudnieniu - jak wiele rozstrzygną?

Dziś o 14:30 (naszego czasu) w Stanach opublikowane zostaną tzw. payrollsy, czyli dane o zmianie zatrudnienia (poza rolnictwem oraz w sektorze prywatnym) i stopie bezrobocia. Będą one dotyczyć stycznia tego roku.

Jeśli odczyty będą jakimś cudem rewelacyjnie dobre, to oczywiście dolar powinien zyskać na wartości, ale i tak ciężko byłoby doprowadzić do powrotu EUR/USD poniżej 1,10 - biorąc pod uwagę, że teraz mamy 1,12. Co więcej, jest duża szansa na to, że dane wypadną dość przeciętnie (biorąc pod uwagę np. słaby subindeks ISM, dotyczący zatrudnienia). To oczywiście do pewnego stopnia jest w cenach, więc niekoniecznie musi dojść do gwałtownego wybicia na północ, ba - mógłby nawet przydarzyć się lekki spadek ("kupuj plotki, sprzedawaj fakty"). Tym niemniej słabe dane w średnim terminie na pewno określiłyby wysokie notowania eurodolara, bo rynek przestałby dopuszczać (na większą skalę) możliwość podwyżki stóp przez Fed w marcu.

Reklama

Naturalnie jest możliwe, że w marcu zadziała z kolei EBC - i że dokona pogłębienia i poszerzenia polityki luzowania monetarnego. Do tego czasu jednak spokojnie będzie można spekulować i podbijać notowania na północ, np. do 1,1340, gdzie można rozpoznać pewnego rodzaju opór (mamy też październikowe maksima, nieodległe od 1,15).

Wczoraj wypowiedziała się Loretta Mester z FOMC. W długim przemówieniu nie było zbyt wiele konkretów, raczej ogólne, wyważone teksty na temat tego, że Fed działa w oparciu o dane makro, ale zarazem nie reaguje nerwowo na każde drobne zmiany itd. Było sporo o polityce normalizacji i o tym, że inflacja powinna stopniowo wracać do celu, a ropa nie będzie tanieć w nieskończoność itd. Wydaje się jednak, że nie było żadnej specjalnej sugestii, iż w marcu należałoby podnieść stopy. Mester jest uważana za jastrzębia, ale umiarkowanego.

O 8:00 poznamy dane z Niemiec o dynamice zamówień w przemyśle (za grudzień). O godzinie 14:30 prócz payrollsów z USA, poznamy też bilans handlu zagranicznego Stanów. Poza tym ukażą się dane kanadyjskie o charakterze zbliżonym do tych z USA: handel zagraniczny, bezrobocie, zatrudnienie.

Na USD/PLN mamy 3,9420. Wczorajsze minima zostały rozegrane ok. grosz niżej - i są mocne podstawy, by wierzyć w to, że linia trendu, o której dotąd pisaliśmy, łącząca dołki z października i końca grudnia, została pokonana. W takim układzie byłaby teraz poziomem oporu, a poza tym realna staje się perspektywa wędrówki do okolic 3,86, o ile tylko eurodolar dalej by rósł.

Na EUR/PLN mamy 4,4150. O dziwo, mimo mocnego euro (tj. mocnego na głównej parze), złoty radzi sobie tu w miarę nieźle. Za opór można uznać 4,43, za wsparcia 4,3870 i 4,3730 (wartości przybliżone, rzecz jasna). Rentowność polskich obligacji 10-letnich to 3,148 proc.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »