Reklama

Dane prosto z Pekinu i Szanghaju

Znamy już długo oczekiwane dane makro z Chin, które pojawiły się o trzeciej nad ranem naszego czasu. Dynamika PKB za IV kwartał roku 2015 to +1,6 proc. k/k oraz +6,8 proc. r/r, co od podawanych prognoz różni się tym, że zakładały one +1,7 proc. w relacji kwartalnej.

Wieści nadeszły

Reklama

Produkcja przemysłowa w grudniu wzrosła o 5,9 proc. r/r - liczono na 6 proc., w listopadzie było to 6,2 proc. Sprzedaż detaliczna wzrosła o 11,1 proc. r/r, przewidywano 11,3 proc., w listopadzie notowano 11,2 proc. Inwestycje w aglomeracjach wielkomiejskich powiększyły się w tymże grudniu o 10 proc. - solidnie, ale oczekiwano, że będzie to 10,2 proc., jak w listopadzie.

Dane odbiegały więc trochę od prognoz, ale nie w sposób drastyczny. Można by się jednak zastanowić, czy w czasach, w których rynek jest tak wrażliwy (i drażliwy) na punkcie doniesień z Państwa Środka, efektem nie będzie jednak jakaś przecena na giełdach?

Na razie indeks Shanghai Composite jest na lekkim plusie (+0,2 - +0,25 proc., gdy piszemy te słowa), co jednak oznacza i tak wartości niższe niż 3000 pkt.

Eurodolar rezyduje przy 1,09 - czyli nie ma tu jakichś szczególnych zmian, to mniej więcej środek wczorajszego zakresu wahań. Truizmem byłoby powiedzenie, że przedłużająca się, ponad półtora miesięczna konsolidacja - nadal trwa. Chińskie dane nie są na tyle przebojowe, by uznać, że Rezerwa Federalna w USA na spokojnie uzna, iż sytuacja jest wystarczająco spokojna, by bez skrępowania podnieść stopy - i nie są na tyle tragiczne, by uznać, że Fed wycofa się z marcowego terminu.

Dziś poznamy o 8:00 niemiecką inflację CPI za grudzień, o 10:00 bilans płatniczy Strefy Euro, o 11:00 niemiecki indeks ZEW (a także inflację HICP dla Eurolandu). Gracze zainteresowani GBP powinni mieć na uwadze godzinę 10:30 (dane z Wysp o inflacji) oraz 13:00 (wypowiedź publiczna Marka Carneya z Bank of England). Jutro w programie m.in. amerykańska inflacja CPI i tamtejsze dane o budowach nowych domów i pozwoleniach na takowe budowy (wszystko to o 14:30).

Na złotym

Na USD/PLN notujemy 4,0920, zaś na EUR/PLN nieco ponad 4,46. Owszem, sytuacja trochę się unormowała w porównaniu z krańcowymi kursami z finału minionego tygodnia, ale widać, że to nie jest tak, iż złoty bezceremonialnie wróci do wartości widzianych jeszcze w piątek rano.

Wiadoma decyzja agencji S&P (o obniżeniu ratingu) może odstraszać inwestorów, zwłaszcza długoterminowych, choć z kolei spekulanci krótkoterminowi mogliby chcieć zyskać na kupnie przecenionego złotego (w końcu kupować trzeba, gdy jest tanio...). Te czynniki powinny wzajemnie na siebie wpływać. Oczywiście istotny będzie też kurs eurodolara, aczkolwiek tam akurat nie ma teraz klarownego trendu. Jutro poznamy dane o polskich wynagrodzeniach i zatrudnieniu, w czwartek - o produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej.

O tym, że rating S&P jest "przesadzony i niesprawiedliwy" powiedział nawet były premier Donald Tusk, którego trudno posądzić o sympatię dla obecnych władz. NBP również wydał komunikat krytycznie oceniający ruch S&P. Agencja Fitch, jak wiemy, nie zmieniła swej oceny, natomiast warto może wspomnieć, że według jej analiz system bankowy w Polsce jest na tyle silny, że poradzi sobie z takimi tematami jak podatek bankowy czy planowana pomoc kredytobiorcom frankowym.

Tomasz Witczak

FMC Management

Dowiedz się więcej na temat: Chiny | R. | Fed | dynamika PKB | PKB

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »