Reklama

Dane z Niemiec, dane z USA

Dziś rano, około godziny 7:00, główna para walutowa (EUR/USD) rezyduje w okolicach 1,1465, a więc znów wysoko. Znów widać próby przebijania się wyżej i zwiększania wartości euro. A tymczasem przecież wcale nie została wygaszona kwestia ewentualnych kłopotów Grecji.

Owszem, na razie płynność tamtejszych banków zostanie wsparta pożyczkami z lokalnego banku centralnego, po tym, jak EBC stwierdził, że nie będzie już honorował greckich obligacji państwowych, ale to przecież nie rozwiązuje problemów. Nie rozwiązuje nie tylko dlatego, że te pieniądze (chodzi o niespełna 60 mld EUR) też się kiedyś skończą, ale też dlatego, że są one mniej korzystne i dla banków (wyżej oprocentowane niż pożyczki z EBC) - i dla Grecji (ewentualne straty będzie musiał pokryć właśnie tamtejszy bank centralny).

Co więcej, w grę wchodzi jeszcze sprawa inna, ale poniekąd powiązana, a mianowicie wypłacalność samego państwa greckiego i jego przyszłość w strefie euro. Na razie nowy rząd, zdominowany przez lewicową partię Syriza, zapewnia, że nie ustąpi i nie zawiedzie wyborców. Polityką Samarasa była prywatyzacja firm państwowych (często na rzecz kapitału niemieckiego), terminowa spłata długów i oszczędzanie na wydatkach socjalnych - a Syriza chce iść w przeciwną stronę.

Reklama

Czyżby więc wzrost na eurodolarze był swego rodzaju spekulacją, na zasadzie "zrealizujmy tyle zysków, ile się da, zanim znowu przyjdą jakieś drastyczne wieści z Aten"? Cóż, trzeba się z tym liczyć, co wcale nie musi przeczyć temu, że w krótkim terminie możliwe będzie podejście nawet pod 1,1540 - 50. Oczywiście istotne będą też dane makro, przy czym dziś najpierw poznamy grudniową dynamikę produkcji przemysłowej w Niemczech (o 8:00), a później - o 14:30 - ważne dane z amerykańskiego rynku pracy (m.in. stopę bezrobocia i zmianę zatrudnienia w biznesie prywatnym oraz poza rolnictwem).

Dobre dane z Niemiec i ogólnie strefy euro powinny wspierać ruchy eurodolara do góry, dobre dane z USA - obniżać kurs głównej pary. Tak czy inaczej, przez resztę miesiąca wypada być ostrożnym, jeśli miałoby się okazać, że ani Syriza, ani Niemcy (największy wierzyciel Grecji) nie rzucają słów na wiatr, co oznaczałoby konfrontację i panikę na tzw. rynkach finansowych.

Mocniejsi do dolara

Jesteśmy mocniejsi do dolara - tak można powiedzieć, biorąc pod uwagę, że na fali wyższych notowań EUR/USD para USD/PLN osuwa się do 3,63, a nawet chwilami jeszcze niżej (3,6285). Utrzymują się też niezłe (do zakupów euro) poziomy na EUR/PLN, obecnie ok. 4,1650. Z drugiej strony, na USD/PLN widać, że tak naprawdę od kilku dni wykres nie jest w stanie przebić się trwale przez strefę 3,6160 - 3,63. Można ją określić jako obszar wsparcia (najniżej byliśmy przez moment 3 lutego).

Owszem, są powody, dla których PLN może zyskiwać, przynajmniej do dolara: takie jak perspektywa QE w strefie euro czy niektóre niezłe dane makro z Polski. Ale z drugiej strony pamiętajmy, że nasza waluta jest wrażliwa na zawirowania związane z ucieczką od ryzyka, a więc sprawa grecka nie będzie dla niej obojętna. Poza tym w marcu prawdopodobnie dojdzie do obniżki stóp. Naturalnie to nie oznacza, że do tego czasu nie dojdziemy np. do wsparcia na 3,5930 na USD/PLN - ale trzeba być czujnym i zdawać sobie sprawę z tego, że w razie niepokojących doniesień odwrót może być gwałtowny.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »