Reklama

Decydujące starcie

Wiadomo, co mamy na myśli. Ale cóż, nie zawsze w analizie rynków finansowych da się być jakoś szczególnie oryginalnym. Zasadnicze tematy po prostu trzeba przypomnieć i omówić - nawet jeśli w tym konkretnym wypadku mamy do czynienia z klarownym zagadnieniem.

Trump czy Clinton? Rynek zdaje się wierzyć, że jednak Clinton, biorąc pod uwagę, że dolar utrzymuje swoją siłę - przynajmniej w porównaniu z maksimami notowanymi w ubiegłym tygodniu. Wtedy wykres eurodolara uciekał nawet do 1,1125 - a więc do wysoko usytuowanego lokalnego oporu. Była to panika wygenerowana po tym, jak wcześniej położono pewne kłody pod nogi pani Clinton, ciągnąc wątek afery taśmowej. Ale z dużej chmury mały deszcz - dolar odzyskał swoje, gdy FBI nie zdecydowała się na postawienie zarzutów kandydatce. Inna rzecz, że ten poziom 1,1030, jaki teraz mamy, to i tak Himalaje (a co najmniej Alpy lub jeszcze lepiej - Apallachy) w porównaniu z 1,0850 - dołkiem z 25 października.

Reklama

Nawiasem mówiąc, przy odrobinie dobrej woli można wytypować ciekawy trend spadkowy - począwszy od 3 maja (1,1612), poprzez liczne szczyty lokalne z sierpnia i września, aż po ostatnie maksima - choć te formalnie nie naruszyły owej linii. Odwrót z początku tego tygodnia sugeruje, że ta spadkowa tendencja się potwierdza. Jeśli wygra Clinton - będzie tak prawie na pewno. Trump może natomiast mocno zachwiać rynkiem.

W Wielkiej Brytanii produkcja przemysłowa za wrzesień wypadła słabiej od prognoz, oczekiwano +0,1 proc. m/m i +0,8 proc. r/r, było -0,4 proc. m/m oraz +0,3 proc. r/r.

W Niemczech wrześniowa dynamika importu była gorsza od prognoz, oczekiwano -0,2 proc. m/m, było -0,5 proc. m/m, eksport wypadł minimalnie lepiej - bo zakładano spadek o 0,8 proc. m/m, a było -0,7 proc. Produkcja przemysłowa zawiodła: ruch w dół o 1,8 proc. m/m, gdy przewidywano redukcję li tylko o 0,5 proc.

Polski rynek

Wygrana Clinton może osłabić złotego w relacji do dolara. Przede wszystkim dlatego, że USD/PLN odbija notowania EUR/USD, odwrócone, rzecz jasna. Tym samym niski eurodolar (mocny dolar) podwyższy naszą parę, która i tak jest już przy 3,9230. Wpisuje się to w naszą hipotezę o długoterminowym, wszczętym głęboko w roku 2015 trendzie coraz wyższych minimów. Inna rzecz, że z drugiej strony napiera tendencja spadkowa, coraz niższe maksima - od końcówki stycznia przez 24 - 27 czerwca.

Na EUR/PLN mamy 4,3270. Także i tu maksima od półtora roku są coraz wyżej, a ostatnio mieliśmy potwierdzenie tego - tzn. ok. 10 - 11 października. Na najbliższe dni, jeśli wygra Clinton, zakładamy utrzymanie zakresu 4,30 - 4,34.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »