Reklama

Do korekty wystarczyła niewielka iskra

Wczorajszy dzień przyniósł zdecydowaną wyprzedaż na rynkach akcyjnych zarówno w USA jak i Strefie Euro. Słabość szerokiego rynku widoczna była od wczorajszego poranka, jednak katalizatorem do wyraźnego pogorszenia sytuacji okazał się odczyt Chicago PMI, który wypadł zdecydowanie gorzej od oczekiwań, wynosząc 52.6 pkt wobec oczekiwań na poziomie 63.2 pkt.

Same dane choć nie należą do najistotniejszych spowodowały reakcję, która w dalszej części sesji postępowała już lawinowo. Jednak interpretacja tego ruchu, do którego rynek w ostatnich dniach coraz bardziej się przygotowywał, powinna być dokonana w oderwaniu od wczorajszych danych. Głównie z powodu, iż dotychczasowe lokalne odczyty koniunktury z poszczególnych stanów zaskakiwały raczej pozytywnie, a także dzisiejszy odczyt ISM dla sektora przemysłowego powinien potwierdzić dobre nastroje panujące w amerykańskim przemyśle.

Nawet jeżeli tak się stanie, nie należy oczekiwać szybkiego odrobienia wczorajszych spadków. Mniejsze znaczenie dla inwestorów okazały się mieć wczorajsze dane o liczbie nowych wniosków o zasiłek, które okazały się zgodne z oczekiwaniami i ostatnimi trendem powolnego spadku liczby wniosków.

Reklama

Nastrojów na światowych rynkach nie poprawił opublikowany podczas sesji azjatyckiej odczyt chińskiego PMI, chociaż okazał się on lepszy od oczekiwań. Wyhamowało to jednak spadki AUDUSD, który jednak będzie się znajdował pod presją, ze względu na bardzo niski odczyt inflacji producenckiej, który poznaliśmy także dziś w nocy.

W dzisiejszym kalendarium najważniejszym punktem powinny okazać się odczyty z amerykańskiego rynku pracy oraz tzw. deflator PCE, który jest najbaczniej obserwowanym przez FED wskaźnikiem wzrostu cen. Wracając do wczorajszych rozważań, ciągle bardziej oczywista sytuacja towarzyszy nam na rynku walutowym, gdzie jesteśmy świadkami umocnienia dolara oraz słabości rynków wschodzących i walut o wysokim współczynniku beta jak: NZD, CAD oraz AUD.

Zdecydowanie mniej klarownie wyglądają amerykańskie giełdy, które mogą znaleźć się pod dalszą presją, niezależnie od tego czy dzisiejsze dane zaskoczą pozytywnie, czy też negatywnie, ze względu na dominujący sentyment. Nie można zapominać także o europejskich odczytach PMI, które po pozytywnym zaskoczeniu w ubiegłym tygodniu mogą nieznacznie rozczarować, co jednak nie powinno wpływać znacząco na wartość euro.

Techniczna sytuacja na indeksie SP500 wygląda coraz bardziej niepokojąco, jednak dopóki znajdujemy się powyżej 1885 punktów ciągle będziemy mówić jedynie o korekcie na amerykańskim parkiecie. Dopiero przebicie linii trendu wzrostowego mogłoby sugerować większe osłabienie, jednak nie powinno nastąpić to dopóki rynek będzie przekonany, że FED nie zacznie zacieśniania polityki monetarnej zbyt wcześnie. Najbliższym wsparciem dal SP500 pozostają okolice 1922/24, których przełamanie doprowadziłoby do dalszych spadków w stronę 1900 pkt.

Kamil Maliszewski

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »