Reklama

Do posiedzenia Fed możliwa stabilizacja

Czwartkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła lekką korektę ostatnich wzrostów. Dominacja podaży sprowadziła kurs w okolice 1,375 USD. Ostatnie kilkanaście godzin handlu nie przyniosło natomiast znaczących zmian na rynku złotego.

Para EUR/PLN nadal notowana jest w pobliżu poziomu 4,18. Na rynku stopy procentowej doszło zaś do niewielkiego wzrostu rentowności obligacji skarbowych, do czego przyczyniły się rosnące obawy o grudniową decyzje Fed dot. taperingu.

Reklama

Dziś w centrum uwagi znajdą się przede wszystkim dane dot. gospodarki polskiej (CPI, Podaż M3 i wynik na rachunku obrotów bieżących).

Czwartkowa sesja na rynku głównej pary walutowej przyniosła lekką korektę ostatnich wzrostów. Poranna próba umocnienia euro/dolara powyżej testowanego dzień wcześniej oporu na 1,38 USD nie powiodła się. Dominacja podaży sprowadziła kurs w okolice 1,374 USD, co nie może jednak aż tak zaskakiwać, bowiem już w środę wspólna waluta miała problemy z zakotwiczeniem się powyżej testowanego poziomu wyraźnie tracąc potencjał do wzrostu.

Niewykluczone, że wczoraj rynek z opóźnieniem zareagował na informację o osiągniętym w Kongresie USA porozumieniu w sprawie przyszłorocznego budżetu, co pozwoli na uniknięcie tzw. government shutdown w styczniu i teoretycznie zwiększa szanse na szybszy tapering.

Dzień wcześniej doszło bowiem do silnych przecen akcji w Nowym Jorku, tłumaczonych właśnie rosnącymi obawami, że ograniczenie QE3 nastąpi już na najbliższym posiedzeniu FOMC. Do tego optymizmem nie napawały dane, jakie w czwartek opublikowano w strefie euro. W październiku odnotowano bowiem najsilniejszy do września 2012 roku spadek produkcji przemysłowej w październiku (o 1,1% m/m) podczas gdy analitycy zakładali choć słaby, ale wzrost rzędu 0,3%. Miesiąc wcześniej dynamika produkcji też była ujemna na poziomie 0,2%. Mimo, że wynik pociągnęła przede wszystkim energia (spadek o 4,0% m/m), to i tak będzie on in minus partycypował we wzroście gospodarczym strefy w 4Q13.

Po południu na rynek dotarły publikacje z USA. Dane z rynku pracy silnie rozczarowały. Zamiast oczekiwanych 320 tys. zarejestrowanych nowych podań o zasiłek w ub. tyg. przybyło aż 368 tys. bezrobotnych. Co więcej w górę, do 300 tys. skorygowane zostały dane poprzednie. Niepokojący jest też wzrost zapasów niesprzedanych towarów, zwiększający październikowy poziom o 0,7% zamiast spodziewanego wzrostu o 0,3%.

Te złe informacje nieznacznie zrekompensowały dane pokazujące wzrost sprzedaży detalicznej w USA w listopadzie o 0,7% wobec 0,6% prognozowanych przez analityków. Doniesienia z USA obraz rynku euro/dolara istotnie jednak nie zmienił się.

Kurs EUR/USD wciąż zatem utrzymuje się niewiele poniżej poziomów najwyższych od dwóch lat i tegorocznego szczytu na 1,3832; co zapewne zawdzięcza wzrostowi krótkoterminowych stóp rynkowych oraz procesowi przesuwania środków, na co decyduje się coraz więcej europejskich banków.

W ramach tej akcji, by pod koniec roku wzmocnić swoją pozycję kapitałową przed przeglądem dokonywanym przez EBC, banki ograniczają swe zaangażowanie w zagraniczne aktywa, spieniężając je. Zazwyczaj pod koniec roku na rynku bankowym jest także mniej gotówki, gdyż ograniczane są możliwości udzielania pożyczek. Trudno bowiem oczekiwać, by za takimi wysokimi poziomami wspólnej waluty stały fundamenty, czy pogodzenie się z tapering-iem.

Do środowej decyzji FOMC kursu EUR/USD powinien konsolidować się w przedziale 1,37-1,3832.

W czwartek obradował Szwajcarski Bank Centralny. SNB trzymał stopy procentowe na poziomie 0,00-0,25% i minimalny kurs EUR/CHF na wysokości 1,20, co było zgodne z oczekiwaniami rynkowymi.

Pomimo pierwszego od dwóch lat dodatniego odczytu rocznego indeksu CPI w listopadzie (0,1% r/r) nie tylko nie podwyższono projekcji inflacji, ale wręcz ją obniżono. Inflacja CPI w 2014 roku ma wynieść 0,2% (poprzednia prognoza wskazywała na 0,3%), a w 2015 roku 0,3% wobec 0,4% wcześniej. SNB jest jednak świadomy możliwego powroty deflacji nie wykluczając wprowadzenia ujemnych stóp procentowych. W rezultacie frank minimalnie stracił na wartości. USD/CHF rósł do 0,8885 a EUR/CHF do 1,2240; po tym jak w ostatnich dniach pierwsza z par znalazła się na poziomie najniższym od dwóch lat, druga zaś naruszyła wsparcie na 1,22 po raz pierwszy od przełomu kwietnia/maja br. Umacniający się frank nie jest po myśli SNB. Jednakże gospodarka rozwija się, na co wskazują publikowane lepsze od oczekiwanych dane, co sugeruje, że silna waluta nie zaważyła na jej kondycji.

W piątek w centrum uwagi znajdą się przede wszystkim informacje dotyczące polskiej gospodarki. NBP opublikuje dane dot. salda rachunku obrotów bieżących za październik i podaż pieniądza M3 w listopadzie, zaś GUS inflację CPI. Nie oczekujemy jednak, by dzisiejsze publikacje wpłynęły na notowania złotego, który obecnie oscyluje w okolicach 4,18 na EUR/PLN.

Waluta nasza radzi sobie bardzo dobrze patrząc chociażby na zmiany jakie w ostatnich dniach zachodzą na rynku kapitałowym, gdzie wspomniane już wstępne porozumienie budżetowe pomiędzy Republikanami i Demokratami zwiększające szanse na tapering w grudniu spotkało się z silną wyprzedażą akcji po obu stronach oceanu.

W Polsce w trakcie czwartkowej sesji WIG pogłębił grudniową stratę do ponad 5,0%. To plasuje obecny miesiąc jako drugi, najsłabszy grudzień w historii GPW (po 1994 roku i ówczesnym miesięcznym spadku indeksu o 6,1%).

Joanna Bachert

- Na rynku stopy procentowej w czwartek do niewielkiego wzrostu rentowności obligacji skarbowych przyczyniły się informacje nt. wstępnego porozumienia zawartego w Stanach Zjednoczonych przez Demokratów i Republikanów.

W ocenie inwestorów spadek ryzyka politycznego w USA będzie miał istotny wpływ w przypadku decyzji podejmowanych przez Fed w grudniu, powodując rosnące prawdopodobieństwo ograniczenia QE już podczas grudniowego posiedzenia. Zgodnie z oczekiwaniami grudzień generalnie przyniósł spadek obrotów na rynku, stąd zapewne niewielka skala ruchów. Przy wciąż stabilnych obligacjach 2-letnich, rentowności 10-letnich papierów podniosły się o 2 pb. Na rynku kontraktów IRS z kolei notowania pozostały na tych samych poziomach, co w środę. Lekkie wzrosty rentowności obserwowaliśmy również na rynkach bazowych.

Najciekawszym wydarzeniem sesji była publikacja danych ze Stanów Zjednoczonych. Z jednej strony inwestorzy poznali znacznie słabsze od oczekiwań tygodniowe dane z rynku pracy, z drugiej strony znacznie wyższą sprzedaż detaliczną w listopadzie (wyższa okazała się sprzedaż nie tylko w listopadzie, ale znacząco w górę skorygowany został odczyt październikowy). Te ostatecznie mieszane dane zostały neutralnie przyjęte przez inwestorów.

Cały czas uważamy, że do posiedzenia Fed możliwa jest stabilizacja notowań, z przewagą wzrostów rentowności.

W kraju podczas piątkowej sesji najciekawszym wydarzeniem będzie publikacja danych nt. inflacji. Trudno tu jednak spodziewać się silniejszej reakcji rynku. Rynek zakłada dalszą stabilizację inflacji poniżej 1,0% r/r (0,9% r/r - mediana rynkowa).

Mirosław Budzicki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »