Reklama

Dobra niepewność, zła niepewność

Takiego zdania powinni być też członkowie Rady Polityki Pieniężnej, a przynajmniej wstrzymać się z analizą danych do czasu zapoznania z nowymi prognozami makroekonomicznymi NBP, które będą do dyspozycji Rady na lipcowym posiedzeniu.

Ostatnie posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej pod wodzą prezesa Marka Belki powinno przynieść kontynuację nastawienia "wait-and-see". Stopa referencyjna zostanie utrzymana na 1,5 proc. przy praktycznie niezmienionym komunikacie. Naszym zdaniem niezagrożone jest utrzymanie stwierdzenia, że "w świetle dostępnych danych i prognoz obecny poziom stóp procentowych sprzyja utrzymaniu polskiej gospodarki na ścieżce zrównoważonego wzrostu oraz pozwala zachować równowagę makroekonomiczną."

Jakkolwiek wzrost gospodarczy za I kwartał wypadł poniżej oczekiwań (3 proc. r/r), dane za kwiecień i maj sugerują, że mieliśmy do czynienia z przejściowym osłabieniem, z którego nie można wnioskować wzrostu zagrożeń dla przyszłej pespektywy.

Reklama

Takiego zdania powinni być też członkowie Rady Polityki Pieniężnej, a przynajmniej wstrzymać się z analizą danych do czasu zapoznania z nowymi prognozami makroekonomicznymi NBP, które będą do dyspozycji Rady na lipcowym posiedzeniu.

Koniec kadencji prezesa Belki także wskazuje na beznamiętne posiedzenie. Jest bardziej prawdopodobne, że Belka będzie unikał istotnych zmian w stanowisku, pozostawiając pole do manewru dla swojego następcy - Adama Glapińskiego.

Mimo to nie oczekujemy, aby z Glapińskim u steru Rada miała zmienić kurs. Zakładając przyspieszenie wzrostu gospodarczego pod presją polityki gospodarczej oraz stopniowe odbijanie inflacji, dalej uważamy, że następnym korkiem RPP będzie podwyżka niż obniżka stóp procentowych. Taki ruch przewidujemy jednak dopiero na lipiec 2017 r.

Posiedzenie będzie neutralne dla złotego. Podobnie większego wpływu na siłę waluty nie miały szczegóły prezydenckiego projektu rozwiązania kwestii kredytów frankowych. Propozycje wydają się być mocno niedopracowane i dalekie od ostatecznego kształtu. Z jednej strony to pozytywne dla złotego i polskich aktywów - droga do rozwiązania problemu będzie długa i jej końca nie widać na horyzoncie. Z drugiej strony cały czas jest to czynnik zagrożenia z perspektywy potencjalnych zmian wpływających na kondycję sektora finansowego czy niezależność banku centralnego. Innymi słowy: niepewność nie zostaje rozwiana, ale tempo prac nie sugeruje szybkiego wpływu na kondycję banków i instytucji tworzących system finansowy. Oczekujemy, że EUR/PLN dotrze do strefy 4,31-4,32, ale najpierw może mieć miejsce kilkugroszowa korekta wzrostowa.

Dziś na rynkach międzynarodowych najważniejszym wydarzeniem jest decyzja RBNZ. Oczekujemy utrzymania stóp na bieżącym poziomie i zajęcia bardzo gołębiego stanowiska. Władze monetarne powinny kierować się między innymi siłą dolara nowozelandzkiego, podejście NZD/USD pod 0,70 nie mogło przejść bez echa. Dolar amerykański dalej powinien pozostać słaby względem walut ryzykownych, w stosunku do defensywnych powinien radzić sobie lepiej. Nie oczekujemy zejścia USD/JPY na nowe minima ani wyjścia EUR/USD nad 1,1450.

Bartosz Sawicki

Kierownik Departamentu Analiz

DM TMS Brokers

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »