Reklama

Dobre dane makro z Polski

Złoty rozpoczął dzisiejszą sesję od lekkiego osłabienia - notowania EUR/PLN zwyżkowały w okolice 4,0800, a USD/PLN wzrósł ponad wartość 3,3200.

O godzinie 10.00 na krajowy rynek napłynęły dane o stopie bezrobocia oraz sprzedaży detalicznej w maju. Obydwa odczyty okazały się lepsze od oczekiwań. Sprzedaż w ubiegłym miesiącu wzrosła o 4,3% r/r, prognozowano natomiast wynik na poziomie 3,2% r/r.

Bezrobocie natomiast spadło do 11,9% z 12,3% w kwietniu, podczas gdy oczekiwania wskazywały na odczyt 12,0%.

Z istotnych wydarzeń w regionie, dziś w Rumunii będzie miało miejsce głosowanie trybunału konstytucyjnego nad poprawkami do budżetu, zakładającymi restrykcyjne cięcia wydatków fiskalnych. Cięcia te są konieczne, by zachować ciągłość pomocy finansowej z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Oczekuje się, iż trybunał poprawki zaakceptuje, wywołują one jednak sporo emocji, gdyż ostatnio były powodem zgłoszenia przez opozycję wniosku o głosowanie nad wotum nieufności dla rządu.

Reklama

Wczoraj bank centralny Czech nie zmienił stóp procentowych ? obecnie koszt pieniądza w Czechach znajduje się na rekordowo niskim poziomie 0,75%. Była to ostatnia decyzja banku pod kierownictwem dotychczasowego prezesa Zdenka Tumy. W bieżącym miesiącu kadencyjne stanowisko prezesa banku przejmie Miroslav Singer.

Rynek oczekuje, iż najbliższe środowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej również nie przyniesie zmiany kosztu pieniądza. Wzrosły jednak oczekiwania na podwyżkę stóp procentowych pod koniec bieżącego roku. Po tym jak dwóch członków Rady opowiedziało się w ostatnich dniach za jednorazowym podniesieniem kosztu pieniądza o 50 pb, rynek długu zaczął dyskontować ten scenariusz.

Wczorajszy popołudniowy spadek kursu EUR/USD zatrzymał się nieco powyżej 1,2200. Następnie obserwowaliśmy powrót ponad 1,2300. Odreagowanie po spadku zostało wsparte przez dość gołębi komunikat amerykańskiego Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. FOMC nie zmienił stóp procentowych i powtórzył stwierdzenie, że powinny one pozostawać na niskim poziomie przez dłuższy czas. Wskazał na fakt, iż warunki panujące na rynku finansowym w mniejszym stopniu niż ostatnio wspierają wzrost gospodarczy.

Podkreślił ponadto, że inflacja pozostanie ograniczona przez pewien czas. Po słowach tych zmalały nieco i tak bardzo słabe oczekiwania inwestorów na podwyżki stóp w USA. Jak wynika z notowań kontraktów futures na stopę funduszy federalnych, uczestnicy rynku spodziewają się zacieśnienia polityki pieniężnej najwcześniej w marcu przyszłego roku. Tak daleka perspektywa podwyżek nie szkodzi znacząco notowaniom dolara względem euro, bowiem stopa referencyjna w Eurolandzie prawdopodobnie również nie wzrośnie zbyt szybko.

Dzisiaj kurs EUR/USD zszedł ponownie pod 1,2300. Na większą zwyżkę w notowaniach tej pary walutowej nie pozwalają umiarkowane spadki na europejskich parkietach, z którymi wartość euro względem dolara jest ostatnio dodatnio skorelowana. Negatywnie na nastroje rynkowe wpływają m.in. przedstawione wczoraj, najsłabsze w historii dane z USA na temat sprzedaży nowych domów w maju. Z pewnością również nie cieszy fakt, że spread pomiędzy greckimi i niemieckimi 10-letnimi obligacjami skarbowymi odnotował ponowny wzrost, m.in. za sprawą kolejnych strajków w Grecji. Bez wzrostów na giełdach, większa zwyżka w notowaniach EUR/USD prawdopodobnie się nie dokona.

Joanna Pluta, Tomasz Regulski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »