Reklama

Dolar bez wsparcia

Coroczne orędzie Donalda Trumpa nie zawierało konkretów związanych z wydatkami infrastrukturalnymi czy nowych inicjatyw handlowych, czego oczekiwała część uczestników rynku. W związku z tym dolar ponownie znajduje się pod presją i traci w porównaniu do wszystkich głównych walut. Najmniej wobec dolara australijskiego, który przeceniany jest po słabszych od oczekiwań danych o inflacji za IV kw.

Dynamika cen przyspieszyła do 1.9 proc. r/r z 1.8 proc. r/r kwartał wczesnej ale rynek oczekiwał 2.0 proc. r/r. Słabsze dane z Australii tym razem wsparły dolara nowozelandzkiego, który jest dziś najmocniejszy, a kurs NZDUSD ruszył w kierunku 0.74. Mniejsze szanse na podwyżki stóp przez RBA umacniają pozycję dolara nowozelandzkiego jako najwyżej oprocentowanej wśród głównych walut. Notowania AUDNZD spadają dziś do 1.0950.

Reklama

Po tym jak Donald Trump nie zapewnił wsparcia amerykańskiej walucie rynek będzie w dniu dzisiejszym skupiał się na decyzji FOMC. Styczniowe posiedzenie Fed, któremu po raz ostatni przewodniczy Janet Yellen powinno należeć do tych bardziej nudnych. Zakończy się tylko komunikatem, który nie powinien być przełomowy z punktu dalszej ścieżki stóp procentowych. Jeśli istnieje jakakolwiek przestrzeń do zaskoczeń, to nie należy jednak lekceważyć szans na zaostrzenie retoryki ze względu na zmiany w systemie podatkowym. Mimo ryzyk z tym związanych nie wydaje się, aby dzisiejsze posiedzenie było kluczowym z punktu dolara amerykańskiego wydarzeniem. Zakładając, że nie wzrosną oczekiwania na cztery podwyżki stóp procentowych w tym roku również i Wall Street powinna powrócić do wzrostów po największych od maja poprzedniego roku dwóch dniach spadków. Amerykańska giełda w styczniu zyskała blisko 7 proc., a zatem częściowa realizacja zysków była już potrzebna. Uwzględniając w przeważającej części lepszy od oczekiwań sezon wyników w USA, za wcześnie jest jeszcze aby móc mówić o większej korekcie.

W dniu dzisiejszym oprócz posiedzenia Fed pamiętać należy o raporcie ADP, który będzie zapowiadał piątkowe oficjalne dane z rynku pracy oraz cotygodniowych danych dotyczących zapasów paliw w USA. Spory stopień niepewności wydaje się być związany ze styczniowymi danymi z rynku pracy ze względu na srogą zimę w USA, szczególnie, że rynek oczekuje wzrostu zatrudnienia o 180 tys. Niższy od prognoz rynkowych odczyt, stanowi zatem zagrożenie dla USD. Na potencjalnie większą zmienność na dolarze po danych z rynku pracy trzeba będzie poczekać do piątku. Ciekawie zapowiadają się za to dane dotyczące stanów magazynowych paliw w USA.

Po dziesięciu tygodniach spadków zapasów ropy wczorajszy raport API wskazuje na ich wzrost o 3.2 mln baryłek, co jeśliby zmaterializowało się w dzisiejszych danych będzie wspierać korektę na rynku ropy. Na taki scenariusz wskazuje także ostatni wzrost liczby aktywnych wież wiertniczych w USA. Notowania WTI po ostatnich dwóch spadkowych sesjach na Wall Street straciły prawie dwa i pół dolara, a jednak baryłka wyceniana jest na 64 USD. Choć strategia podkupowania dołków na rynku akcyjnym powinna być kontynuowana, co sprzyjałoby wzrostom i na rynku ropy, to jednak większa produkcja może sprawić, że oba te rynki będą poruszać się bardziej niezależnie.

Rafał Sadoch

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »