Reklama

Dolar kocha Janet Yellen...

Przedstawiam Państwu Janet Yellen! Tłum szaleje, dolar amerykański eksploduje. Taki był ostateczny rezultat wczoraj w nocy po zamknięciu sesji w Nowym Jorku i przejściowym otwarciu notowań w Azji.

Wcześniejsza publikacja uprzednio przygotowanych uwag, które Yellen ma zaprezentować dziś po południu podczas przesłuchania wystarczyła, by wywołać dziki entuzjazm na rynku, gdyż dzięki tej wiadomości gołębie nastawienie, na które tak wielu liczyło, stało się oczywiste i ewidentne.

Reklama

Ogólny przekaz to "trzymaj kurs", ale niestety, kurs ten nie jest taki wspaniały.

Kwestią, którą Yellen w tak interesujący sposób przedstawiła było przede wszystkim to, że najpewniejszą drogą do normalizacji polityki pieniężnej jest wspieranie ogólnego "ożywienia" w USA. Jest ona zdania (jak my wszyscy), że stopa bezrobocia jest w tej chwili zbyt wysoka i że chociaż cel w postaci stabilności finansowej jest sprawą kluczową, Fed musi zrobić o wiele więcej. Dla mnie wszystko to brzmi jak odwieczne pytanie, co było pierwsze, jajko czy kura?

Utknęliśmy w pogłębiającej się spirali śmierci taniego pieniądza i nawet Goose nie pomoże Maverickowi wyrwać się z tego śmiertelnego korkociągu (jeśli nie wiecie, to aluzja do Top Gun).

Naturalną reakcją po publikacji tych komentarzy było pożegnanie z USD i wyczyszczenie mnóstwa zleceń stop na AUD/USD, EUR/USD oraz GBP/USD.

Dzięki porze dnia, w której to wszystko nastąpiło, sytuacja coraz bardziej się pogarszała, gdyż coraz więcej grających na wzrosty dolara po raz kolejny się poddawało. Niektórzy będą dziś wskazywać na poziomy, na których zakończył się ten gwałtowny skok, i mówić wam, że stanowią one teraz naturalny opór/wsparcie. OK, tak, być może. Ale szczerze mówiąc, nie wierzę we wzrosty w dolarze amerykańskim, niezależnie od tego, jak się one będą układać, a jeśli czytaliście tego bloga wczoraj, zwróćcie uwagę na dwie ostatnie linijki, w których wspomniałem o sprzedawaniu USD. Ani słowa więcej.

Jeśli chodzi o dzisiejszy dzień, po opublikowanych już (gorszych) danych o sprzedaży detalicznej w Wielkiej Brytanii czekamy na cotygodniowe dane o wnioskach o zasiłek dla bezrobotnych, które pojawią się dziś po południu oraz, co ważniejsze, na faktyczne wystąpienie Yellen na przesłuchaniu. Rynek przykłada wielką - naprawdę wielką - wagę do tego wydarzenia. Podobnie jak w przypadku porażki z nominacją Summersa, moim zdaniem atmosfera jest przesadzona. Fed nadal będzie nastawiony gołębio i będzie się upierać przy tanim pieniądzu. To proste, poza tym Rezerwa nie ma innego wyboru. Sposób, w jaki odmaluje ona ten oczywisty obraz i jak zinterpretują go ludzie tacy jak Jon Hilsenrath (Wall Street Journal), to jedyny czynnik, który wywoła ewentualną nadmierną zmienność na rynku.

Na froncie poziomów:

EUR/USD: Zlecenia stop siedzą teraz twardo powyżej poziomu 1,3500. To samo jednak dotyczy miliardowej opcji, wygasającej na tym właśnie poziomie dziś po południu (przypadkowo w tym samym czasie, kiedy Yellen będzie przemawiać). Więc w ostatecznym rozrachunku spodziewajcie się, że zachowanie cen będzie miało charakter magnetyczny, a w okolicach 1,3530 do imprezy włączą się sprzedający. Ku dołowi ofert kupna jest mało, ale 1,3380 to poziom oczywisty.

GBP/USD: Para ta przez ostatnią dobę znajduje się na niezłej karuzeli. Ponieważ jednak wyprzedaż USD jest znacząca, a szef Bank of England Mark Carney udowadnia, że ma 3 metry wzrostu i jest kuloodporny, i nie boi się w razie konieczności podnieść stóp procentowych przed wyborami, tendencje na GBP/USD są umiarkowanie wzrostowe. Dolną granicę przedziału ponownie określono na 1,5900, a sprzedający w tej chwili trochę cierpią. Mówi się o świeżych ofertach na 1,6080, ale... Sądzę, że oni też ucierpią. Oferty kupna celem realizacji zysków z krótkich pozycji widać w okolicach 1,5980.

AUD/USD: Hmmm, ostatniej nocy miałem wystarczająco dużo szczęścia, by przy tym gwałtownym skoku uciec z długich pozycji, ale dolara australijskiego znów sprowadzono poniżej poziomu 0,9300. Mówi się o pokaźnych opcjach wygasających na 0,9250 i 0,9270. 100-dniowa średnia ruchoma kształtuje się na 0,9267, ale na razie sprawia ona wrażenie słabej. Świeże oferty znów widać na poziomie 0,9330/50.

USD/JPY: Znów przełamał poziom 100,00 i tylko 1,5-miliardowa opcja wygasająca na poziomie 99,50 może ściągnąć go z powrotem w krótkim terminie. Mówi się o pokaźnych i naprawdę godnych uwagi zleceniach stop w okolicach 100,30, ale na to jeszcze za wcześnie. Oferty kupna na nowo pojawiają się od 99,30 w dół do pełnej liczby.

To by było na razie wszystko, moi drodzy. A tymczasem kaski włóż! I powodzenia!

Ken Veksler, Saxo Bank

Dowiedz się więcej na temat: Kocha | Kochanie | Fed | amerykański | nowym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »