Reklama

Dolar może złapać wiatr w żagle

Tydzień pod znakiem publikacji inflacji CPI z USA i Wielkiej Brytanii. EUR/USD już na wsparciu. Krajowa waluta w stabilizacji po ubiegłotygodniowej wyprzedaży. Winny nasz bank centralny, który ani myśli zmieniać obecnie prowadzonej luźnej polityki monetarnej.

 

Co z tymi cenami

  Poprzedni tydzień był dość ubogi pod kątem prezentowanych danych zza oceanu. Inaczej powinno być teraz, gdzie na pierwszy plan wysuwa się jutrzejszy odczyt inflacji CPI za sierpień. Analitycy oczekują, że wzrost cen konsumenckich nieco wyhamuje w Stanach i wyniesie 5,3% w relacji r/r. Patrząc, co się dzieje na świecie, nie można wykluczyć, że odczyt wyniesie nieco więcej i znów wznieci dyskusję o szybszym ogłoszeniu taperingu.

 Dolar może złapać wiatr w żagle

 Niedawno prezentowane dane z rynku pracy nieco przekreśliły decyzję Fed o rozpoczęciu redukcji QE już od września. Niemniej jednak jutrzejszy odczyt inflacji CPI jeśli faktycznie okaże się wyższy od prognoz, to może spowodować, że rynki znów zaczną rozgrywać scenariusz, w którym Fed na posiedzeniu w przyszłym tygodniu ogłosi początek wychodzenia z luźnej polityki monetarnej. Co za tym idzie mocniejszy może być dolar amerykański, a na giełdach całkiem możliwe, że zobaczymy wtedy spadki. Oczywiście należy mieć na uwadze, jak bardzo gołębi jest prezes Fed, więc ewentualny ruch aprecjacyjny na USD może trwać tylko do posiedzenia banku centralnego w przyszłym tygodniu. Wtedy może się okazać, że Powell szybko schłodzi rozgrzane głowy inwestorów i przekreśli szansę na zacieśnianie monetarne już teraz. Tymczasem główna para walutowa świata schodzi w dół i jest obecnie na wsparciu w okolicach 1,1775.

Reklama

Ważny odczyt dla BoE

 Podobnej maści dane jak z USA, a więc inflacja CPI, ukażą się z Wielkiej Brytanii. Miara ta oczywiście jest istotna pod kątem polityki monetarnej, która w przypadku Wyspiarzy opiera się od dobrych kilku miesięcy według scenariusza wait&see. BoE przez moment brzmiał nieco jastrzębio, ale wyhamowanie tempa wzrostu cen spowodowało, że przeszedł we wspomniany tryb. Inflacja CPI, jeśli przebije prognozy i pokaże, że również w tym zakątku świata mamy problem z rosnącą presją na wzrost cen, może być początkiem zmiany nastawienia Banku Anglii i decyzji odnośnie zacieśniania monetarnego. Taka sytuacja byłaby korzystna dla GBP.

 Krajowa waluta słabsza

Jeśli chodzi o rodzimą gospodarkę, to również poznamy wskaźnik wzrostu cen, ale w formie bazowej. Jest to inflacja po wyeliminowaniu czynników takich jak ceny energii czy żywności. Wysoki jej wynik często jest informacją, że wzrost cen poza czynnikami podażowymi ma charakter również popytowy.

Krajowa waluta nadal cierpi po posiedzeniu RPP, która rozwiała wszelkie nadzieje na to, że będziemy normalizować politykę pieniężną w naszym kraju dość szybko. Inwestorzy mogą więc zapomnieć o wyższych stopach zwrotu i tym samym decydują się na wycofywanie kapitału z naszych aktywów. Efekt jest taki, że EUR/PLN wzrósł o 4 grosze.

Krzysztof Pawlak, analityk walutowy InternetowyKantor.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »