Reklama

Dolar najdroższy od jesieni, EUR/PLN utknął nad 4,60

Kurs euro zadomowił się powyżej 4,60 zł. EUR/PLN stopniowo dryfuje na coraz wyższe pułapy. W ostatnim tygodniu dolar podrożał o ponad 1 proc. Polskiej walucie nie sprzyjają ani nastroje na globalnych rynkach, ani turbulencje na rynkach wschodzących, ani czynniki krajowe.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

Na mocniejsze odreagowanie słabości złotego nie ma co dopóty, dopóki globalny rynek długu pozostaje rozchwiany. Wyraźnie rośnie także prawdopodobieństwo przedłużenia rajdu dolara, który w pierwszym kwartale odrabia ubiegłoroczne załamanie. Obie tendencje są tradycyjnie niekorzystne dla złotego i walut regionu.

Niebezpiecznym tłem jest także sytuacja epidemiczna, która przejściowo neutralizuje główny atut złotego, czyli relatywnie silną i odporną gospodarkę. Niepewność dotycząca wyroku Sądu Najwyższego ws. frankowiczów nie wyparuje przed końcem kwartału, ponieważ posiedzenie zostało przeniesione na połowę kwietnia. Do katalogu negatywnych czynników o charakterze lokalnym dołącza potężna wyprzedaż liry tureckiej po kolejnej zmianie u sterów banku centralnego.

Reklama

Balast złotego

W ubiegłym tygodniu Narodowy Bank Polski potwierdził poprzez przyśpieszenie skupu obligacji skarbowych, że jest najbardziej łagodnie usposobionym (i co za tym idzie najmniej sprzyjającym sile waluty) bankiem centralnym w regionie. We wtorek i w środę o poziomie stóp procentowych zadecydują Węgrzy i Czesi. W obu przypadkach dojdzie w tym roku najprawdopodobniej do podwyżki stóp. Pierwsi ruch, być może już w drugim kwartale, powinni wykonać węgierscy decydenci, którzy obawiają się silnego wystrzału inflacji.

Podwyżka w gospodarce naszych południowych sąsiadów w tym terminie staje się natomiast coraz mniej prawdopodobna. Ważną przesłanką do zacieśniania miała być potrzeba przeciwdziałania przegrzewaniu się rynku pracy, która ze względu na trzecią falę pandemii i odsuwającą się perspektywę luzowania restrykcji stała się mniej paląca. Nie zmienia to faktu, że powstaje niekorzystny z punktu widzenia złotego kontrast perspektyw polityki monetarnej. Jeśli inwestorzy będą w najbliższym czasie obstawiać słabość walut regionu, to EUR/PLN powinien być preferowaną parą walutową do takich zakładów rynkowych.

Krach liry i tarapaty rubla szkodzą całemu koszykowi

Ważne waluty rynków wschodzących spoza naszego najbliższego regionu (CEE3) znajdują się w centrum uwagi. Pozytywnie postrzegana przez rynki polityka śmiałego podnoszenia stóp procentowych (w ubiegłym tygodniu z 17 do 19 proc.) nie przypadła do gustu prezydentowi Recepowi Erdoğanowi. Kurs liry runął o kilkanaście procent po kolejnej szokującej, weekendowej zmianie na stanowisku gubernatora banku centralnego na osobę bardziej uległą i skorą do realizowania interesów obozu władzy.

Turecka niezależność polityki monetarnej to kpina, co zwiastuje dalsze problemy waluty, której wartość w trzech minionych latach spadła o połowę, zwłaszcza gdy kolejne kroki doprowadzą do wycofania się ze zdecydowanego zacieśnienia polityki monetarnej z ostatniego półrocza. Pod presją znajduje się również rubel, który w kilka dni stracił 2,5 proc. pod wpływem zapowiedzi, że w tym tygodniu administracja prezydenta Joe Bidena ogłosi nowe sankcje wobec Rosji. Rosyjskiej walucie nie pomogło nawet przyśpieszenie podwyżki stóp procentowych - rynek spodziewał się, że stopy wzrosną w kwietniu, a Bank Rosji podniósł je w ubiegły piątek. W niesprzyjającym otoczeniu globalnym tarapaty liry i ciemne chmury nad rublem stanowią balast dla całego koszyka.

Tydzień barometrów koniunktury i wysyp wystąpień

W całym tygodniu najważniejszymi informacjami z gospodarek rozwiniętych będą barometry koniunktury (indeksy PMI), których kulminacja przypada na środę. Ubiegłotygodniowe posiedzenie Rezerwy Federalnej nie uspokoiło nastrojów na rynkach obligacji skarbowych, kolejnych prób zapanowania nad wyprzedażą długu można spodziewać się po serii wystąpień publicznych decydentów, z których zdecydowanie najważniejsze będą wspólne przesłuchania szefa Fed Jerome’a Powella i sekretarz Skarbu Janet Yellen przed senacką Komisją Bankową (wtorek i środa).

Na czwartek przypada z kolei cokwartalne posiedzenie Szwajcarskiego Banku Narodowego. Warto odnotować opublikowaną w poniedziałkowy poranek informację, że w 2020 roku szwajcarski bank centralny na interwencje mające osłabić walutę wydał aż 110 miliardów franków. Dla porównania: rok wcześniej było to kilkanaście miliardów franków. Ostatnie wzrosty EUR/CHF musiały zostać przyjęte z zadowoleniem, gdyż zmniejszają potrzebę obecności na rynku władz monetarnych. W tym kontekście trzeba dodać, że SNB utrzyma skrajnie łagodną retorykę zarówno ze względu na chęć podtrzymania tak pożądanej słabości franka (najsłabsza z walut gospodarek rozwiniętych w ostatnim miesiącu), jak i również ze względu na większe niż zakładano gospodarcze szkody wyrządzone przez drugą falę pandemii. Frank w roku wychodzenia globalnej gospodarki dołka zdominowanym przez rynkowe rozważania nad charakterem odbicia inflacji powinien pozostać jedną z najsłabszych głównych walut.

Bartosz Sawicki, Cinkciarz.pl

Przekaż 1% na pomoc dzieciom - darmowy program TUTAJ


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »