Reklama

Dolar najtańszy od lipca

Nie po raz pierwszy końcówka roku jest udana dla polskiej waluty. Złoty zyskuje przede wszystkim wzgędem amerykańskiego dolara. Noworoczny tydzień pomimo przerwy w hanldu na rynku waltuowym zapowiada się całkiem intensywnie.

Spadki pary USDPLN w grudniu były zgodne z naszymi oczekiwaniami, o których pisałem na początku miesiąca. W samym grudniu dolar potaniał o ponad 10 groszy, jednak cały mijający rok nie był tak udany dla polskiej waluty. Dziś dolar jest najtańszy od lipca, a jednocześnie nadal 5 groszy droższy niż na koniec 2018 roku. Dlaczego? Moim zdaniem głównie zaważyły tu czynniki techniczne - zmiany regulacyjne w USA sprawiły, że spadła płynność na rynku międzybankowym i przejściowo dolara zaczęło po prostu brakować. Problem ten został jednak zaadresowany przez Fed, który rozpoczął bardzo kontrowersyjny program ponownego zwiększania sumy bilansowej. Z putnku widzenia rynku walutowego był to jednak brakujący element do wznowienia deprecjacji dolara. Choć koniunktura w USA jest cały czas lepsza niż w Europie, jej zmiana w 2019 roku była bardziej niekorzystna, tj. USA mocniej spowolniły niż Europa, która miała już problemy rok temu. Sądzę, że tego rodzaju konwergencja może utrzymać się w 2020 roku, co nie byłoby dla dolara korzystne. Najkorzystniejszym dla złotego scenariuszem są jednak nie problemy USA, a wyraźne ożywienie gospodarcze w Europie (i tym samym na świecie), co niestety wydaje się dość mało prawdopodobne.

Reklama

Przechodząc do nieco krótszej perspektywy, bieżący tydzień na rynkach wbrew pozorom może być naprawdę ciekawy. Gospodarczo najciekawsze będą indeksy PMI z Chin (wtorek i czwartek) oraz indeks ISM z USA (piątek). Koniec i początek roku to jednak okres repozycjonowania portfeli i to właśnie potrafi generować naprawdę duże ruchy. Często te z początku roku wskazują nam rynki, którymi zainteresowany jest kapitał. Na rynku walutowym warto przypomnieć o trwającym od środy do końca tygodnia święcie w Japonii, co w ubiegłym roku skończyło się gigntycznym (choć krótkotrwałym) umocnieniem jena. Wreszcie bardzo nietypowo bo w piątek o 20:00 naszego czasu (czyli znów przy niskiej płynności rynku) opublikowany zostanie zapis z grudniowego posiedzenia Fed. Początek poniedziałkowego handlu na walutach to odrabianie niedawnych strat przez funta i dalsza przecena dolara. O 11:00 kosztuje on 3,8034 złotego, za euro płaci się 4,2596 złotego, frank kosztuje 3,9090 złotego, zaś funt 4,9902 złotego.

Przemysław Kwiecień

główny ekonomista XTB

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »