Reklama

Dolar traci przed danymi z rynku pracy w USA

Sytuacja na rynkach staje się w ostatnich dniach coraz bardziej niejasna. Chociaż FOMC zdecydowało się na jastrzębi przekaz, odczyty z USA w tym tygodniu zaskakiwały raczej na plus, a inwestorzy już praktycznie całkowicie wyceniają podwyżkę stóp procentowych w czerwcu, widzieliśmy wyraźne cofnięcie na rynku dolara.

Dziś opublikowane zostaną bardzo ważne dane z rynku pracy w USA, jednak wydaje się, że w obecnym klimacie nie muszą one mieć tak znaczącego wpływu na rynek jak zazwyczaj. Uwaga inwestorów w coraz większym stopniu zaczyna skupiać się na sytuacji w Strefie Euro, która ulega systematycznej poprawie, co w opinii części inwestorów może zmusić EBC do działania. Niewiele wskazuje jednak na to, aby ewentualne spowolnienie w gospodarce amerykańskiej mogło obecnie trafić na ekspansję w Europie i doprowadzić do zmniejszania różnic w polityce monetarnej pomiędzy Fed i EBC.

Reklama

One powinny się wręcz zwiększać w kolejnych miesiącach, gdyż zakończenie QE przez Europejski Bank Centralny przed końcem roku wydaje się całkowicie nierealistyczne, a do tego czasu może okazać się, że oprócz podwyżek stóp procentowych w USA zobaczymy także ograniczenia w polityce reinwestycji, czyli cięcia bilansu Rezerwy Federalnej. Komentarze ze strony Petera Praeta z EBC, które wczoraj stały się argumentem do umocnienie euro, niewiele w tej kwestii zmieniają, gdyż zapowiadają jedynie zmianę forward guidance w zależności od tego jakie dane będą napływały z europejskiej gospodarki. Oczywiście bardziej optymistyczny ton wypowiedzi pokazuje, że zmiana nastawienia już postępuje wewnątrz EBC, co może wspierać euro względem jena i franka szwajcarskiego, natomiast o większe wzrosty względem dolara może być niezwykle trudno, szczególnie jeżeli spowolnienie z I kwartału okaże się przejściowe, tak jak postrzega je obecnie FOMC.

Oczekiwania wobec dzisiejszych wskazań NFP wydają się dość wygórowane i jeżeli odczyt faktycznie znajdzie się w okolicach nieznacznie poniżej 200 tys., tak jak spodziewa się rynek, to Fed otrzyma kolejny istotny argument, aby nie zmieniać swojego nastawienia i podnosić stopy co najmniej dwa razy jeszcze w tym roku. Warto pamiętać także, że wieczorem odbędzie się wystąpienie Janet Yellen, które może ujawnić jej nastawienie do ostatnich odczytów z USA.

Uwagę inwestorów ponownie zaczęły przykuwać w tym tygodniu Chiny, co bardzo dobrze widać po wyprzedaży na rynku surowców. Zarówno ropa jak i metale znalazły się pod bardzo silną presją. Obawy, że rosnące koszty finansowania, przy tak wysokich poziomach zadłużenia przez samorządy i przedsiębiorstwa w Chinach spowoduje perturbacje gospodarcze może być argumentem za spadkami metali przemysłowych, których Chiny są największym importerem.

Nie tłumaczy to jednak tego co wydarzyło się na rynku ropy, gdzie chiny generują jedynie 13 proc. globalnego popytu. Wydaje się, że głównym powodem do wyprzedaży ropy są obecnie dobre wyniki spółek z sektora wydobywczego w USA, które pokazują, że przy wyższych cenach, które widzieliśmy w I kwartale nie ma problemów z rentownością, co prowadzi do wzrostów produkcji, które powróciły do poziomów z 2015 roku. Niezależnie od tego zejście poniżej 47 USD w przypadku WTI otwiera nam drogę do okolic 42 dolarów i choć brak przesłanek fundamentalnych do tak silnych spadków, trzeba brać ten scenariusz pod uwagę.

Kamil Maliszewski

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »