Reklama

Dolar wciąż nie może się podnieść

Na rynku walutowym o poranku widzimy siłę Antypodów, szczególnie widać to w przypadku australijskiej waluty. Ponadto wczoraj głównym bohaterem na scenie był brytyjski funt, który sukcesywnie się umacniał w swoich głównych parach. Również wciąż nie daje o sobie rosnący w siłę jen oraz osłabiony amerykański dolar.

Wczorajsze wypowiedzi członków amerykańskiej Rezerwy Federalnej z pewnością nie pomogły dolarowi, który wciąż pozostaje relatywnie słaby. Szef oddziału banku z Dallas jasno dał do zrozumienia, że kwietniowy termin podwyżki stóp jest mało realny, jednakże podkreślając, że czerwiec wciąż jest w grze. Dzisiaj będą natomiast wypowiadać się członkowie FOMC, którzy z kolei ostatnio przekonywali, że w obecnej sytuacji należy podnosić stopy procentowe, czyli P. Harker, John Williams oraz J. Lacker. Jednakże trzeba pamiętać, że nie mają oni prawa głosu na posiedzeniach FOMC w tym roku.

Reklama

We wtorek w centrum uwagi inwestorów znajdą się dane o inflacji z Wielkiej Brytanii. Rynek oczekuje poprawy w stosunku do poprzednich odczytów. W skali roku, analitycy spodziewają się wzrostu o 0,4% wobec 0,3% miesiąc wcześniej. Ponadto już we czwartek decyzję w sprawie dalszej polityki monetarnej podejmie Bank Anglii. Prawdopodobnie bank po raz kolejny podkreśli niepewność dotyczącą przyszłych prognoz ze względu na czerwcowe referendum dotyczące odejścia z Unii Europejskiej. W rezultacie rynek nie spodziewa się zmiany wysokości stóp. Funt wczoraj nieoczekiwanie ulegał silnej aprecjacji względem większości walut. W parze z euro zszedł nawet na chwilę poniżej poziomu 0,8. Natomiast kurs na parze z dolarem wzrósł powyżej 1,42. Co ciekawe ruchy nie były spowodowane przez żadne zdecydowane przesłanki.

W czasie sesji azjatyckiej dolar australijski był zdecydowanie najmocniejszą walutą zyskując nawet niemal 0,6% wobec amerykańskiego dolara i blisko 0,9% względem japońskiego jena za sprawą lepszych danych dotyczących tendencji w australijskiej gospodarce. W kwestii japońskiej waluty to wciąż utrzymuje się ona nieco powyżej poziomu 108 w parze z dolarem amerykańskim. W efekcie co chwila słychać ostrzeżenia ze strony władz w Tokio o ich gotowości do interwencji na rynku, jeśli tylko jen jeszcze bardziej się umocni.

Z polskiej perspektywy, złoty częściowo odrobił straty z zeszłego tygodnia. Wczoraj ukazała się ciekawa wypowiedź członka RPP, J. Żyżyńskiego. Powiedział on bowiem, że Rada może zdecydować się na obniżkę stóp procentowych po znanie prezesa NBP. Jednakże jest on jednym z największych zwolenników luzowania w RPP i jego nawoływania do większej ekspansji ze strony polityki monetarnej nie jest niczym nowym. Przed godziną 9:00 za euro płaciliśmy: 4,27 zł, za dolara: 3,74 zł, za funta: 5,33 zł oraz za franka: 3,92 zł.

Dowiedz się więcej na temat: waluty

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »