Reklama

Dolar wraca do łask

W trakcie sesji azjatyckiej dolar odrobił nieco wczorajszych strat, po tym jak znacznie słabiej wypadły dane z amerykańskiego przemysłu, a następnie w gołębim tonie wypowiedział się członek Rezerwy Federalnej Eric Rosengren.

Od rana dolar zyskuje wobec większości walut z grona G10, a kurs EURUSD spada do 1.1260. W tym tygodniu kluczowy powinien okazać się piątkowy raport z rynku pracy w USA, który wyznaczy oczekiwania przed najbliższym posiedzeniem Fed. Dlatego też dopiero po jego publikacji eurodolar powinien wejść w trwalszy trend.

Reklama

Dziś natomiast w kalendarzu mamy przede wszystkim decyzję ws. stóp procentowych Rady Polityki Pieniężnej (tradycyjnie w okolicach wczesnego popołudnia) oraz szereg danych z USA: raport ADP (14:15), zamówienia w przemyśle (16:00), zmianę zapasów ropy (16:30) i Beżową Księgę Fed (20:00), czyli raport o stanie gospodarki.

O ile w ubiegłym tygodniu dane makro i późniejsza wypowiedź wiceszefa Fed Stanleya Fischera mogły nieco podnieść prawdopodobieństwo podwyżki stóp procentowych w USA, tak w tym tygodniu, podobne wydarzenia prowadzą raczej do odwrotnych wniosków. Wczoraj bowiem sporo gorzej od oczekiwań wypadł odczyt indeksu ISM dla przemysłu i co więcej znacznemu pogorszeniu uległy kluczowe składowe - nowych zamówień i zatrudnienia, wzrosła natomiast składowa zapasów. Szczegóły odczytu sugerować więc mogą, że w najbliższym miesiącach doczekać możemy się dalszych spadków indeksu w kierunku kluczowej bariery 50 pkt. Dodatkowo Eric Rosengren z oddziału Fed w Bostonie powiedział, że zawirowania na rynkach finansowych i ryzyko słabszego światowego wzrostu gospodarczego, sugerują ostrożność przy decyzji o rozpoczęciu normalizacji polityki pieniężnej.

Choć Rosengren obecnie nie posiada prawa do głosu, to jednak jego słowa potwierdzać mogą, że większość członków Rezerwy Federalnej wciąż nie jest dostatecznie przekonana, by już na wrześniowym posiedzeniu zagłosować za podwyżką stóp procentowych. Wiele powinno zależeć od napływających danych, dlatego też dolar powinien pozostać wrażliwy na odczyty makro, w tym przede wszystkim na piątkowy raport z rynku pracy.

Po ostatniej podwyższonej zmienności, dziś wrażliwe na dane o zapasach w USA powinny być natomiast notowania ropy. Konsensus zakłada ich wzrost o 900 tys. baryłek, jednak wczorajsze dane API (wzrost o 7.6 mln) sugerują, że zwiększyć mogą się one znacznie silniej. Gdyby tak się stało notowania ropy powinny kontynuować wczorajsze zniżki. Najbliższe wsparcie na WTI to poziom 43.1 - 43.5 USD.

Kończące się dziś posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej nie powinno przynieść większych niespodzianek. Stopy procentowe oczywiście pozostaną bez zmian, podobnie jak deklaracja ich stabilizacji w kolejnych miesiącach. Dodatkowo na konferencji prasowej prawdopodobnie poruszone zostaną kwestie deflacji i czynników zewnętrznych, które niosą ryzyka dla polskiej gospodarki. Wydźwięk posiedzenia powinien więc być lekko gołębi, co jednak nie powinno zaskoczyć inwestorów i znacznie wpłynąć na notowania złotego. Większe znacznie dla polskiej waluty wciąż powinny mieć nastroje na rynkach światowych. A te, jeżeli dalej będą słabe, mogą skierować kurs EURPLN nawet powyżej ubiegłotygodniowego maksimum na 4.2650.

Szymon Zajkowski, CFA, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A

Dowiedz się więcej na temat: tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »