Reklama

Dolar zbiera ciosy - jak długo wytrzyma?

Na eurodolarze mamy dziś rano ok. 1,1150. Wykres zbliża się zatem do tego, co można uznać za strefę oporu, tj. do okolicy 1,1160-80. To zresztą dość arbitralnie wytyczone granice, w istocie moglibyśmy każdą z nich przesunąć odrobinę w dół czy w górę. W każdym razie, z grubsza rzecz ujmując, chodzi tu o strefę szczytów wypracowanych w lipcu, a ściślej - w pierwszej jego połowie, gdy wykres był dość skonsolidowany.

Już kilka razy wydawało się, że na fali aprecjacji euro para ostatecznie przebije pewną tendencję, która trwa od 3 maja. Innymi słowy - tendencję pro-dolarową. Ostatnio był to ruch w okolice 1,1230, raptem kilka dni temu. Trzeba było wtedy jednak po prostu zachować zimną krew, by chwilę później widzieć wartości rzędu nawet 1,1045.

Nie ukrywamy jednak, że dolar ma swoje problemy, związane głównie z tym, że coraz słabiej działa efekt tego, że Fed przynajmniej mówi o podwyżce stóp, a EBC, BoE czy BoJ nawet nie mówią, a do tego luzują dość intensywnie. Fed mówi - ale też tylko mówi, a do tego cokolwiek oględnie. Do tego część danych makro z USA była ostatnio dobra (najnowsze payrollsy), ale część iście mizerna (z PKB na czele).

Reklama

Za wsparcie można uznać na razie rejon 1,1045-70, a niżej 1,0915-50. W kalendarium mamy dziś dane, które nie będą zbyt wstrząsowe dla eurodolara. Na przykład o 8:45 podana będzie czerwcowa dynamika produkcji przemysłowej we Francji, o 9:30 analogiczny odczyt dla Szwecji, o 16:30 mamy tygodniową zmianę zapasów paliw w USA, o 20:00 wykonanie budżetu federalnego za lipiec (dwie ostatnie publikacje pośrednio mogą mieć pewne znaczenie). W nocy, o 23:00, przekonamy się, czy na Nowej Zelandii obniżono stopę z 2,25 proc. do 2 poc., jak mówi prognoza.

Złoty nadal w mocy

Na USD/PLN notujemy już 3,8250. Pożegnaliśmy w zasadzie całkowicie trend zwyżkowy, mierzony dołkami z 1 kwietnia i następnie 8 - 9 czerwca. Teraz przed nami możliwość zejścia do 3,80 - chyba że na EUR/USD dolar jeszcze się obroni i wróci poniżej 1,11.

Na EUR/PN aprecjacja naszej waluty nie jest tak oczywista, bo oczywiście wyższy eurodolar niekoniecznie jej służy. Ale i tu mamy już 4,2630, przy czym przypominamy o minimach z grudnia i kwietnia, ok. 4,2250-70. Co się zaś tyczy GBP/PLN, to przebijamy linię 5 zł, obecnie kurs to 4,9950. Poziomy nie były tu tak dobre dla PLN od wiosny 2014.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »