Reklama

Dolar-złoty poniżej czwórki

Wczoraj Rezerwa Federalna (a właściwie Federalny Komitet Otwartego Rynku) pozostawiła główną stopę procentową w USA na poziomie (czy raczej - w zakresie) 0,50 - 0,75 proc. A zatem nie było podwyżki, ale też nikt jej nie oczekiwał.

Komunikat FOMC był krótki i raczej banalny. Rynek pracy poprawia swą kondycję, rośnie aktywność gospodarcza, są jednak czynniki ryzyka, ale te czynniki są zrównoważone itd.

Dolara nie mogło to wzmocnić, nawet jeśli pomogły mu wczoraj niektóre dobre dane makro, np. udany raport ADP czy udany ISM dla przemysłu. Teraz mamy 1,0790. Prawdziwym sprawdzianem będą jutrzejsze wieści, tj. payrollsy, oficjalne dane z rynku pracy. Jeśli wypadną naprawdę pozytywnie, to tendencja kontr-dolarowa może wyhamować, ale jeśli wpiszą się raczej w klimat ubiegłotygodniowego odczytu PKB (słabszego wyraźnie od prognozy), to możemy mieć skok do 1,0870 czy wyżej.

Reklama

Czwórka już rozbita?

Na USD/PLN mamy 3,99 - a wydaje się, że dość sensownym wsparciem lokalnym jest okolica 3,9840-60. Złoty radzi sobie nieźle, bo po prostu odbija klimat panujący na głównej parze walutowej. Jeżeli jednak tam zabraknie siły do osłabiania dolara, to i na naszej parze zawrócimy, a PLN straci.

Na EUR/PLN jest 4,3070, zbliżamy się do granicznego poziomu 4,30, który może być interesujący (i mocny) z powodów psychologicznych. Na funcie jest 5,0560, od rana złoty delikatnie się wzmacnia. W terminie kilku minionych dni z jednej strony mieliśmy umocnienie PLN (por. maksima z 26 stycznia na 5,1430, od których odeszliśmy), a z drugiej - osłabienie po odbiciu od 5,0150 przedwczoraj.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »