Reklama

Dolarowe zmagania, dolarowe perspektywy

Z opublikowanych wczoraj zapisków z posiedzenia FOMC wynika z grubsza, że Fed rzeczywiście chce kontynuować politykę stopniowego zacieśniania monetarnego. To znaczy: chce kontynuować podwyżki stóp (w czerwcu tylko Neel Kashkari głosował przeciw takiemu ruchowi) oraz przystąpić do operacji ograniczania bilansu.

Fed i jego pieniądz

Reklama

To ostatnie oznaczałoby wstrzymanie (nie od razu - w krokach) reinwestowania odsetek od skupionych obligacji. Część decydentów chciałaby zacząć tę procedurę już w sierpniu, inni później - np. we wrześniu.

Nie jest do końca jasne, kiedy nastąpi kolejna podwyżka oprocentowania w USA - być może dopiero w grudniu. Teoretycznie ten kierunek polityki Fed, o którym mówimy, powinien umacniać dolara, ale też jest on w dużej mierze zawarty w cenach.

Ostatecznie, pomimo wszelkich zawirowań i niepewności, od dawna istnieje klarowny schemat: EBC politykę luzuje, Fed w końcu zaczyna ją zaostrzać. Na przykład od początku roku eurodolar rośnie, mimo że Mario Draghi jak dotąd prezentuje gołębie nastawienie. Ale to nic: wystarczą drobne sugestie, sygnały czy przecieki, by gracze podbijali wartość euro; natomiast faktyczne ruchy Fed generują jedynie krótkotrwałe spadki wykresu głównej pary. Trend pozostaje mocny.

Z drugiej strony, w końcówce roku może się to zmienić. Po pierwsze, notowania mogą dojść do okolic 1,16 - 1,17, czyli zaliczyć górne ograniczenia konsolidacji trwającej 2,5 roku. Wtedy pojawiłby się naturalny impuls do odwrotu, tak jak to było u progu maja 2016. Ktoś powie, że konsolidacje nie są czymś wiecznym, więc przebicie tego rejonu jest możliwe - szczególnie jeśli EBC zacznie w końcu zacieśniać politykę, np. zamykając program QE czy też silnie go ograniczając. To prawda, ale euro już jest mocne, a więc jeśli wtedy będzie jeszcze silniejsze - to impuls niekoniecznie zadziała. A równocześnie po drugiej stronie Oceanu Fed będzie robił swoje...

Wydaje się więc, że rozsądne byłoby myślenie w ten sposób: obecnie mamy czas wzmocnienia USD (od 1,1450 zeszliśmy w obszary 1,1315 - 1,1330, powiedzmy). Przez pewien czas może to jeszcze trwać, ale zasadniczy trend powinien zostać uratowany. Gracze mogą rozegrać ponowny atak na wysokie poziomy i zaliczyć opór 2,5-letniej konsolidacji - np. w ciągu paru tygodni lub miesięcy. Później jednak konsolidacja ma mocną szansę potwierdzenia, więc czekałby nas taki odwrót jak w maju 2016. Stu procent kapitału oczywiście byśmy na to nie postawili, ale do pewnego (znacznego) stopnia to scenariusz uzasadniony.

Dodajmy jeszcze, że w FOMC słychać głosy, jak wynika z minutes, w myśl których akcje na rynkach są przewartościowane. A to może grozić bańką, jej pęknięciem - i kryzysem. O tym dobrze wiemy z historii.

Dziś w programie mieliśmy zamówienia w niemieckim przemyśle za maj. Wypadły słabo: oczekiwano +2 proc. m/m, +4,5 proc. r/r, było +1 proc. m/m oraz +3,7 proc. r/r. W dodatku obniżono odczyty kwietniowe. O 9:00 poznamy węgierską produkcję przemysłową, o 12:00 wypowie się P. Praet z EBC, o 13:30 poznamy protokół z obrad EBC. Wtedy też w USA ukaże się raport Challengera o planowanych zwolnieniach. O 14:15 mamy inny raport z rynku pracy: ADP. Kiedyś uchodził on za wstęp (nieoficjalny) do payrollsów, ale ostatnimi czasy bardzo zawodzi. W każdym razie prognoza mówi o 185 tys. nowych miejsc pracy za czerwiec.

O 14:30 poznamy bilans handlu zagranicznego USA wraz z dynamiką eksportu i importu, zaś o 16:00 ukaże się indeks ISM dla usług.

Polska, Trump, złoty

Polskę wizytuje Donald Trump - bodaj najbardziej ekstrawagancki prezydent USA od... kiedykolwiek? Dla przeciwników - błazen, faszysta, zły kapitalista. Dla entuzjastów - wybawiciel Ameryki, rzecznik zdrowych zasad. Dla byłych entuzjastów - wielkie rozczarowanie, postpolityk uwikłany w zależności polityczno-korporacyjne.

Z wizytą można wiązać jakieś nadzieje gospodarcze, choć nie powinny one być zbyt duże. Ewentualne rozmowy mogą dotyczyć energetyki czy sektora gazowego. Sama wizyta nie powinna jednak wstrząsnąć giełdami czy polskim złotym. Na złotym mamy zresztą spokój: EUR/PLN jest przy 4,23, nawet chwilami niżej, USD/PLN na 3,7315. Na euro-złotym trwa od połowy maja trend osłabiający PLN, ale mimo wszystko nasza waluta się broni. Opór to ok. 4,26.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »