Reklama

Draghi nie rozczarował

Po wczorajszych słowach Mario Draghiego euro znacznie straciło na wartości. Kurs EURUSD spadł do 1.1070, a EURPLN do 4.25. Bardzo udaną sesję zaliczyły natomiast europejskie i amerykańskie indeksy giełdowe - DAX wzrósł o niespełna 2.5%, a S&P500 o 1.66%.

Ponad 1% nad kreską, sesję azjatycką kończy dziś również większość indeksów azjatyckich. Dziś kolejnym ciosem we wspólną walutę mogą okazać się odczyty indeksów PMI ze strefy euro, dla których po ostatnim skandalu Volkswagena, utrzymuje się spore ryzyko, że nie dorównają konsensusom rynkowych prognoz.

Zgodnie z oczekiwaniami, ECB pozostawił stopy procentowe na dotychczasowym poziomie, jak również parametry programu skupu aktywów. Znacznie bardziej gołębie od oczekiwań okazały się natomiast słowa Mario Draghiego, który zapowiedział, że na następnym posiedzeniu (3 grudnia), Rada Prezesów rozważać będzie zwiększenie, wydłużenie okresu lub zmianę kompozycji obecnego programu luzowania. Co bardzo ważne, Draghi zaznaczył, że rozważane były wszelkie narzędzia polityki pieniężnej, włącznie z obniżką stopy depozytowej - na poprzednich posiedzeniach temat ten w ogóle nie był poruszany. Prezes ECB stwierdził również, że obecnym stanowiskiem władz monetarnych nie jest wyczekiwanie, a ocenianie i działanie, co dobrze potwierdziła informacja, że już wczoraj kilku członków Rady Prezesów opowiadało się za dodatkowym luzowaniem.

Reklama

Po wczorajszym silnym osłabieniu wspólnej waluty i gwałtownych ruchach na parach z euro, możliwe jest chwilowe odreagowanie. Jednak po wczorajszych słowach Mario Draghiego, ewentualne korekcyjne wzrosty wartości euro, prawdopodobnie szybko będą wykorzystywane przez uczestników rynku do zajmowania ponownych krótkich pozycji - co z resztą obecnie wydaje się najrozsądniejszym podejściem. Do grudniowego posiedzenia, wspólna waluta powinna być wrażliwa na dane z Eurolandu i prawdopodobnie reagować będzie silniejszym osłabieniem na dane gorsze od oczekiwań, niż umocnieniem na odczyty powyżej konsensusu. W tym kontekście dziś poznamy indeksy PMI dla największych gospodarek strefy euro (Francja - 9:00 i Niemcy 9:30) oraz dla całego Eurolandu (10:00). Jeżeli dane rozczarują, na wspomniane korekcyjne umocnienie euro, prawdopodobnie przyjdzie nam zaczekać do przyszłego tygodnia.

Wczoraj wobec euro silnie zyskał również polski złoty. Jednak biorąc pod uwagę niedzielne wybory parlamentarne, jego umocnienie może być bardzo krótkotrwałe. Przyszły tydzień powinien bowiem przynieść bardzo trudne rozmowy o zawiązaniu koalicji rządzącej, co negatywnie powinno wpływać na wartość polskiej waluty. Tym samym niewykluczone, że EURPLN powróci pod 4.30. Dziś natomiast z rodzimej gospodarki poznamy stopę bezrobocia za wrzesień (10:00). Prognoza mBanku zakłada, że GUS zrewiduje w dół wstępne dane MPiPS z 9.9 do 9.8% (w sierpniu było 10%) - byłby to pierwszy jednocyfrowy wynik od grudnia 2008 roku. Dane te jednak nie powinny wpłynąć na notowania złotego. Jeżeli spadki eurodolara będą się pogłębiać, rosnąć powinien również kurs USDPLN i nie wykluczone nawet, że przebite zostaną szczyty z lipca i sierpnia na 3.8550.

Szymon Zajkowski, CFA, Zespół mForex, Dom Maklerski mBanku S.A

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »