Reklama

Draghi osłabił złotego

Wczoraj Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego, zapowiedział kontynuację interwencji w celu wzmocnienia złotego. Zaznaczył przy tym, że podobnie jak wcześniej, bank centralny będzie interweniował tylko wówczas gdy uzna, że sytuacja na rynku walutowym destabilizuje się. Ten moment może bardzo szybko nadejść.

Złoty w czwartek mocno stracił na wartości. O godzinie 17:44 kurs dolar/zł testował poziom 3,3921 zł wobec 3,3250 zł wczoraj na koniec dnia. Kurs euro/zł wzrósł natomiast do 4,5168 zł z 4,4610 zł. Wyprzedaż to efekt pogorszenia nastrojów na świecie, po tym jak rynki uznały, że Europejski Bank Centralny wciąż prowadzi zbyt zachowawczą politykę walki z kryzysem długu. Doskonale to rozczarowanie widać na rynku długu, gdzie rentowność 10-letnich obligacji Włoch wróciła w okolice 7 proc., po tym jak na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni spadła z 7,41 proc. do 5,87 proc.

Reklama

Rynkowy pesymizm obserwowany po posiedzeniu EBC zwiększają też coraz mniejsze nadzieje na to, że rozpoczynający się szczyt Unii Europejskiej okaże się przełomowy i przybliży Strefę Euro do większej integracji fiskalnej. Można odnieść wrażenie, że politycy szybko zapomnieli jak trudna jest sytuacja i na szczyt jadą bronić partykularnych interesów, a nie ratować Strefę Euro. Tymczasem fiasko szczytu to niemal pewna obniżka ratingów państw Strefy Euro, Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej oraz europejskich banków. Jeżeli dodać do tego silnie hamującą europejską gospodarkę oraz konieczność znalezienia przez banki prawie 115 mld euro koniecznego dokapitalizowania, to krótkowzroczność polityków podczas szczytu może dosłownie wysadzić Europę w powietrze.

Fiasko szczytu i zachowawcza w ocenie rynków postawa EBC, to prosty przepis na panikę w końcówce roku. Szczególnie, że wtedy politykom i EBC będzie bardzo trudno uspokoić nastroje, gdyż rynki będą oczekiwałby dużo więcej niż teraz. Paniczna wyprzedaż, pomimo zapowiadanych interwencji NBP, nie ominie też złotego. Może on tracić znacznie silniej niż inne waluty regionu.

Nie popadając jednak w skrajny pesymizm należy w tym miejscu dodać, że granica pomiędzy paniką a euforią jest bardzo cienka. Pozostaje więc mieć nadzieję, że tym razem politycy się dogadają, co rynki przyjmą z entuzjazmem. Oczekiwania nie są duże, więc stosunkowo łatwo będzie o pozytywną niespodziankę.

Marcin R. Kiepas

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »