Reklama

Draghi zbił kurs eurodolara

Szef EBC ogłosił m.in., że kondycja Strefy Euro nadal nie jest dobra, podkreślił, że stóp nie można dalej obniżać, a w najbliższym czasie raczej nie dojdzie do znacznego ożywienia w Strefie Euro.

Piątkowe spadki na fali słów szefa EBC

Reklama

W tym tygodniu przez dobre cztery dni mogło się wydawać, że eurodolar będzie szedł w górę, a inicjatywę przejmują byki. Dość powiedzieć, że np. w środę maksima sięgały 1,2595. Owszem, po publikacji protokołu z posiedzenia FOMC (co nastąpiło właśnie w środę wieczorem) nastroje nieco opadły, ale ruch w dół nie miał dramatycznego charakteru. Nie do końca jednoznaczny był też i sam raport, w którym mówiło się o względnie dobrej sytuacji gospodarczej USA i postępującym ożywieniu, jednocześnie stroniąc od konkretów na temat np. podwyżki stóp procentowych.

Jeszcze w piątek rano mogło się wydawać, że dla byków nie wszystko stracone - albowiem eurodolar nadal zwiedzał obszary rzędu np. 1,2550. Szybko jednak wypowiedział się Mario Draghi. Nie była to co prawda jedna z konferencji po posiedzeniu EBC (tylko Europejski Kongres Bankowy), ale jednak wypowiedź Draghiego, jako dość surowa w swej ocenie, przyciągnęła uwagę. Szef EBC ogłosił m.in., że kondycja Strefy Euro nadal nie jest dobra, podkreślił, że stóp nie można dalej obniżać, a w najbliższym czasie raczej nie dojdzie do znacznego ożywienia w Strefie Euro. Naturalnie efektem tych słów były spadki na głównej parze. Dzisiejsze minima ledwie wykraczają ponad 1,24, zaś kwadrans przed 17:00 notujemy 1,2415 - 20.

Widać zatem, że potwierdza się nasz pogląd, iż piłka wciąż jest po stronie dolara. Zgadza się to też z obrazem na wykresie - otóż to, co się działo w pierwszych dniach tygodnia tudzież w tygodniu wcześniejszym można postrzegać jako korektę wzrostową, która już się zakończyła, co oznacza potwierdzenie ogólnego trendu.

Co do kondycji Strefy Euro, to rzeczywiście wskaźniki PMI dla przemysłu i usług Niemiec czy Strefy Euro były w tym tygodniu dość słabe (choć niezwykle optymistycznie wypadł niemiecki indeks ZEW, który wyniósł 11,5 pkt, a nie 0,5 pkt, jak się spodziewano). Kolejny moment to publikacja indeksu Ifo dla gospodarki Niemiec, ważniejszego nawet niż ZEW. Nastąpi to w poniedziałek o 10:00. Zapewne do tego czasu eurodolar trochę się podniesie - po prostu korekcyjnie, przy czym oporem mogą być minima dzienne z 17 i 18 listopada, tj. okolice 1,2445 - 50.

Były okazje kupna

Mamy tu na myśli okazje kupna euro lub dolara za złotówki. Oto bowiem w apogeum zakończonej właśnie korekty wzrostowej na eurodolarze USD/PLN schodził niemal do 3,35, dobre kursy notowano też na EUR/PLN. Dynamika produkcji przemysłowej w Polsce za październik wpisała się w prognozę (1,6 proc.), aczkolwiek protokół z posiedzenia RPP dał do zrozumienia, że wizja obniżki stóp wciąż jest aktualna (w czasie zebrania, jak się okazuje, złożono nawet wniosek o obniżkę rzędu 100 pb).

Ostatecznie złoty stracił na wartości do dolara, ale nie z powodu RPP, lecz ze względu na piątkowe ruchy głównej pary po wspomnianym wyżej wystąpieniu Draghiego. Tym sposobem notowano dziś nawet poziomy typu 3,3875, aczkolwiek przed 17:00 sytuacja się stabilizuje nieco poniżej 3,38.

Na EUR/PLN mamy 4,1960. To bardzo dobry poziom na kupno euro. Złoty zyskał, gdy wspólna waluta straciła mocno do dolara - jakkolwiek sądzimy, że ten zysk jest raczej krótkotrwały i mimo wszystko złoty pozostaje walutą względnie ryzykowną, przez co ogólna perspektywa jest podobna do tej z USD/PLN - wzrost wykresu, spadek wartości naszego orła.

Tomasz Witczak

FMC Management

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »