Reklama

Duża zmienność i ciągły brak kierunku na rynkach po obniżkach stóp w Chinach

Obraz rynku zmienia się w ostatnich godzinach jak w kalejdoskopie i wydaje się, że najważniejszym wnioskiem, który powinniśmy wyciągnąć z całych zawirowań związanych z Chinami, to fakt, że zmienność na rynkach może się w najbliższych tygodniach znajdować na nie widzianych od lat poziomach. Dobrym przykładem może być wczorajsze zakończenie sesji na giełdach w USA, gdzie skala dziennego negatywnego odwrócenia była największa od 2008 roku, a chociażby S&P500 z ponad 3 proc. plusów traciło wyraźnie w ostatnich godzinach, aby zakończyć dzień na ponad 1 proc. stratą.

Wczorajsza decyzja Banku Chin o obniżce stóp procentowych pomogła poprawić nastroje jedynie na chwilę i patrząc na dzisiejsze zachowanie na giełdzie w Szanghaju, która kończy dzień pod kreską, widać, że nawet tamtejsi inwestorzy pozostają ostrożni i obawiają się czy krok ten okaże się skuteczny. Największym problemem wczorajszej decyzji PBoC wydaje się przede wszystkim fakt, że była ona spóźniona, gdyż gdyby zgodnie z oczekiwaniami inwestorów taki krok miałby miejsce jeszcze w weekend, to najprawdopodobniej udałoby się uniknąć poniedziałkowego załamania.

Reklama

Wczorajszy odczyt Conference Board mówiący o nastrojach amerykańskich konsumentów zanotował solidne odbicie w stosunku do ubiegłego miesiąca i okazał się wyższy od rynkowych oczekiwań. Wpływ na poprawę nastrojów miały z pewnością spadki cen paliw, które tym razem mają szanse mieć większe znaczenie dla poziomu konsumpcji, ze względu na fakt, że Amerykanie będą bardziej przekonani co do faktu, że oszczędności w ich portfelach okażą się trwałe. Obecnie wydaje się, że nie pozostaje nam już nic innego jak czekać na kolejne odczyty z gospodarki amerykańskiej, które jeżeli nadal będą wskazywać na kontynuację ożywienia w USA pomimo problemów chińskiej gospodarki, powinny przywrócić względną równowagę na głównych rynkach. Dziś poznamy dane o zamówieniach na dobra trwałego użytku w Stanach Zjednoczonych. Oczekiwania rynkowe nie są obecnie zbyt wysokie ze względu na niekorzystny wpływ zamówień z sektora lotniczego i patrząc na chociażby odczyty ISM istnieje pewne pole do pozytywnego zaskoczenia.

Dane, które poznaliśmy podczas sesji azjatyckiej okazały się pozytywne zarówno dla AUD jak i NZD jednak nie pomogły w poprawić sytuacji na tych parach ze względu na spadające ceny surowców (z wyjątkiem ropy) i obawy dotyczące jutrzejszego odczytu inwestycji w sektorze prywatnym w Australii. W przypadku notowań ropy poznaliśmy wczoraj zaskakujące dane o silnym spadku zapasów w USA podane API. Należy jednak pamiętać, że ostatnie tygodnie przyniosły dość znaczący rozdźwięk pomiędzy tymi odczytami a oficjalnymi wskazaniami agencji energii, które poznamy dziś o 16:30. Będą one istotne dla notowań ropy, gdyż to właśnie dane z ubiegłego tygodnia stały się impulsem do pogłębienia spadków.

Patrząc na rynek EURUSD widać wyraźnie, że okolice 1.14 staną się obecnie ważna strefą wsparcia, której przełamanie mogłoby okazać się silnym impulsem do zakończenia korekty eurodolara. Dopóki jednak pozostajemy powyżej tych poziomów to ciągle należy liczyć się ze scenariuszem kontynuacji wzrostów w stronę 1.17, co jednak nie powinno nastąpić podczas dzisiejszej sesji.

Kamil Maliszewski

Dowiedz się więcej na temat: była

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »