Reklama

Dylematy na szczytach

Po tym, jak w poprzednią środę (19 września) Ben Bernanke wywindował kurs eurodolara swoimi wypowiedziami, wykres utrzymywał się - i w dalszym ciągu utrzymuje - na wysokich poziomach.

W istocie nie były one widziane już od lutego tego roku. Dolnym ograniczeniem konsolidacji, która się na ponad tydzień wytworzyła, jest poziom 1,3465, u góry mamy natomiast linię 1,3560. Godne uwagi jest to, że właśnie teraz, w piątek po południu, strona popytowa mimo wszystko przypuściła atak na te okolice i próbuje podbijać notowania, choć jeszcze rano można było sądzić, że strona ta jest w odwrocie. W istocie jednak sprawa nie jest jeszcze przesądzona - jeśli opór nie zostanie mocno przebity, to równie dobrze możemy wrócić do dolnych ograniczeń.

Reklama

W tym tygodniu poznaliśmy m.in. wstępne odczyty indeksów PMI dla Niemiec, Francji, Strefy Euro - przy czym wyniki w usługach były lepsze niż w sierpniu i lepsze od prognoz, w przemyśle natomiast słabsze (tak od poprzednich, jak i od przewidywań). Warto zauważyć, że w najbliższy wtorek, 1 października, pojawią się odczyty finalne PMI. Te wstępne były dość niejednoznacze z uwagi na ową rozbieżność między usługami a przemysłem.

W środę niemiecki indeks zaufania konsumentów GfK osiągnął maksimum sześcioletnie na poziomie 7,1 pkt, acz nie wywołało to euforii, w każdym razie nie spowodowało przełamania konsolidacji na EUR/USD. Z kolei podana w czwartek dynamika PKB Stanów Zjednoczonych wypadła nieco gorzej od prognoz, ale i to nie wywarło aż takiego wpływu, by wykres zdecydowanie podążył na południe. Z drugiej strony, notowano oscylacje poniżej 1,35, nawet w okolicy 1,3475, ale dzień zamknął się nieco wyżej - na 1,3490.

W ostatnich chwilach przed 16:00 można odnieść wrażenie, że byki po raz kolejny nie potrafią poradzić sobie z górnym ograniczeniem konsolidacji. W zgodzie z tym, co pisaliśmy rano, notowania powinny więc zamknąć się gdzieś w jej obszarze - lokalne wsparcia to np. 1,3535 i 1,3515 (z wykresu o interwale godzinowym).

W poniedziałek o 8:00 poznamy sprzedaż detaliczną w Niemczech (za sierpień) - i to powinien być dość istotny odczyt. Z kolei w nocy z niedzieli na poniedziałek ogólny klimat mogą zbudować odczyty z Japonii o produkcji przemysłowej i przemysłowym PMI.

Przypomnijmy, że niemal cały pierwszy tydzień września był czasem spadku (z okolic 1,34 do 1,31 - prawie), zaś od tego czasu mamy systematyczną zwyżkę. 1,3585, 1,3660 i wreszcie 1,37 - to dalsze opory, których jednak w lutym nie udało się przezwyciężyć.

Odbicie ruchów głównej pary

W minionym tygodniu wahania par złotowych były stosunkowo niewielkie, pomimo tego, że na wykresie głównej pary walutowej aktywność była przyzwoita. Chociaż w poniedziałek EUR/USD się osuwał, to ruchy EUR/PLN i USD/PLN były dość ograniczone. Ważnym dniem dla inwestorów był wtorek. Wtedy to opublikowane zostały odczyty dotyczące sprzedaży detalicznej i bezrobocia za sierpień. Pierwsza wartość w relacji rok do roku wzrosła o 3,4 proc., czyli o 0,3 p. proc. więcej niż spodziewali się analitycy. Był to jednak niższy wynik niż miesiąc wcześniej, kiedy było to 4,3 proc. Pozytywnie zaskoczyła również stopa bezrobocia, która spadła z 13,1 do 13 proc. (chociaż spodziewano się utrzymania wyniku na poziomie z lipca). W środę za sprawą ruchu na eurodolarze obie pary złotowe lekko umocniły się w stosunku do głównych walut. W drugiej części tygodnia złoty zaczął osłabiać się w stosunku do wspólnej waluty i w piątek o godzinie 16:00 jedno euro wyceniane było na 4,2270 złotego (był to poziom zbliżony do tego z początku tygodnia). Lepiej poradziła sobie za to para USD/PLN, która w piątek zanotowała spory spadek (umocnienie złotego) i testowała poziom 3,12 (czyli tygodniowych minimów).

W przyszłym tygodniu kalendarium dla złotego jest już znacznie bardziej obszerne. W poniedziałek poznamy kwartalny odczyt salda rachunku bieżącego, chociaż nie jest to wyjątkowo ważna publikacja dla inwestorów. We wtorek graczy czeka już odczyt wskaźnika PMI dla przemysłu za wrzesień, a w środę Rada Polityki Pieniężnej zadecyduje o wysokości stóp procentowych. Oczekiwane jest pozostawienie stopy referencyjnej na niezmienionym poziomie, czyli 2,5 proc.

Tomasz Witczak

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Dowiedz się więcej na temat: Ben Bernanke | tym

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »