Reklama

Dyskusja o zadłużeniu niekorzystna dla euro

Początek dzisiejszych notowań na głównej parze walutowej wskazywał, że inwestorzy będą chcieli szybko powrócić ponad poziom 1,42.

W staraniach tych kupujących zostali wsparci wypowiedzią członka zarządu EBC Lorenzo Bini Smaglia. Stwierdził on, że utrzymywanie stóp procentowych na niskim poziomie może stwarzać niebezpieczeństwo zakłócenia poprawnego działania rynków. Wypowiedź ta zwiększyła oczekiwania inwestorów, co do możliwości kwietniowej podwyżki stóp przez bank centralny Strefy Euro. Siła byków szybko została jednak zredukowana, kiedy na rynek napłynęła kolejna jastrzębia wypowiedź szefa Fed z Dallas Richarda Fishera, która zbiegła się w czasie z komunikatem, że decyzja o zwiększeniu zdolności pożyczkowych Europejskiego Funduszu Stabilności Finansowej zapadnie dopiero w czerwcu, a nie na najbliższym szczycie Unii 24 marca. Zamieszanie wokół tego tematu, a także dyskusja o wielkości wpłat na program ratowania peryferyjnych krajów eurolandu popsuło nastroje inwestorów.

Reklama

Gorszy sentyment przełożył się nie tylko na silny wzrost rentowności irlandzkich obligacji, ale także przyczynił się do spadku eurodolara w okolice poziomu 1,41. Na zahamowanie i lekki powrót notowań pary EUR/USD pozwoliły opublikowane dane z amerykańskiego rynku nieruchomości. Sprzedaż nowych domów zamiast wzrosnąć o 10 tys. do poziomu 290 tys. spadła do 250 tys. To już kolejna w ostatnim czasie kiepska wiadomość z tej gałęzi amerykańskiej gospodarki, która osłabiająco podziałała na dolara. Poprzez to główna para wzrosła do wartości 1,4140 i na tym poziomie pozostawał pod koniec sesji europejskiej. Jednak ze względu na kolejne istotne wydarzenia dzisiejszego dnia, czyli głosowanie w parlamencie Portugalii nad pakietem oszczędnościowym oraz wystąpienie szefa Fed Bena Bernanke sporo może się jeszcze zmienić.

Sprawdź bieżące notowania walut na stronach Biznes INTERIA.PL

Dzisiejsze wahania na rynku głównej pary walutowej nie znalazły dużego odbicia w zachowaniach par złotych. Poranne notowania wsparte słowami członków RPP Andrzeja Kaźmierczaka oraz Zyty Gilowskiej spowodowały spadek obydwu par złotowych. Późniejsze osłabienie wspólnej waluty wobec amerykańskiego dolara nieznacznie przełożyło się na notowania złotego. Kurs USD/PLN wzrósł nieznacznie ponad poziom 2,86, zaś EUR/PLN do wartości 4,0440. Czynnikiem, który wspierał rodzimą walutę i nie pozwalał na jej zbytnią deprecjację była dynamika sprzedaży detalicznej, która zdecydowanie wzrosła ponad prognozę do 12,2 proc. r/r. Natomiast zgodna z oczekiwaniami stopa bezrobocia na poziomie 13,2 proc. nie wywołała większych zmian. Pod koniec dnia złoty znów zaczął się umacniać i pod koniec sesji europejskiej inwestorzy płacili 2,8515 za dolara i 4,0330 za euro.

Michał Mąkosa

Pobierz za darmo: program PIT 2010

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »