Reklama

Dzień Dziecka, dzień jena (na razie)

Jeśli gdzieś na świecie jest dziecko, które zażyczyło sobie silniejszego jena, to rodzice tego dziecka postarali się o niespodziankę. Czerwiec rozpoczyna się od zagadkowych ruchów na USD/JPY, lepszych danych z Australii, a przed nami jeszcze wysyp indeksów PMI/ISM dla przemysłu.

Poranny spadek USD/JPY z 110,50 do 109,63 nie ma wytłumaczenia w doniesieniach rynkowych i pozostaje w sprzeczności ze wszystkimi dotychczasowymi sygnałami. Za kilka godzin (11:00 polskiego czasu) ma się rozpocząć konferencja prasowa premiera Japonii Abe, ale spekulacje wokół tego wydarzenia są negatywne dla jena. Jeszcze w nocy premier Abe potwierdził, że podwyżka podatku od sprzedaży zostanie doroczna o 2,5 roku (niższe wpływy budżetowe, ryzyko dla ratingu), ale dodatkowo spekuluje się, że premier zapowie rozwiązanie izby niższej parlamentu i zorganizowanie podwójnych wyborów w lipcu (wybory do izby wyższej były w planie). To oznacza presję na administracji, by zapowiedzieć silniejszą ekspansję fiskalną, co może wprawdzie wesprzeć tokijska giełdę, ale dla JPY to zła wiadomość.

Reklama

Wczorajszy handel na rynku walutowym był zaburzony przez przepływy kapitału pod rozliczenia na koniec miesiąca. Największym poszkodowanym był dolar amerykański, który ma za sobą miesiąc odrodzenia, więc jeden dzień słabości można mu wybaczyć. Od strony technicznej indeks dolarowy wyrysował miesięczną formację objęcia, co sygnalizuje dalszą siłę dolara. Od strony fundamentalnej dane makro z USA i Fed musza na to pozwolić. Dziś o kierunku dla dolara będzie decydować raport ISM dla przemysłu, gdzie spodziewany jest spadek do 50,3 z 50,8. Wskaźniki regionalne (w tym wczorajszy Chicago PMI) sugerują wyższe ryzyko słabszego odczytu, a nawet kontrakcji w sektorze, co może utrudnić utrzymanie przez Fed ostatniej jastrzębiości i przyhamować USD. Mimo to w dalszym ciągu Rezerwa Federalna jest bliżej, niż dalej kolejnej podwyżki i zdaje sobie sprawę, że względem etapu cyklu koniunkturalnego jest spóźniona z normalizacją. Rynek to wie i dlatego łatwo nie zrezygnuje z kupowania USD. Silniejszym argumentem będzie raport z rynku pracy, ale to dopiero w piątek.

Oczekiwania względem odczytu PKB za I kwartał z Australii już i tak były podwyższone dzięki wczorajszym silnym odczytom bilansu handlowego, ale nadal wzrost o 1,1 proc. k/k był pozytywnym zaskoczeniem. AUD/USD przyjął dane pozytywnie, a dane dają miejsce na oddech dla RBA, by wstrzymać się z luzowaniem polityki pieniężnej. Z drugiej strony wskaźniki cenowe pozostają słabe (delator PKB -0,6 proc.), a tutaj RBA ma największy problem. Zatem ryzyka dla AUD nie znikają całkowicie, choć najbliższe godziny nie muszą być złe. Opublikowane w nocy indeksy PMI dla przemysłu z Chin (rządowy i prywatny) wypadły zbliżone do prognoz i zostały odebrane pozytywnie, gdyż obawiano się negatywnych zaskoczeń. Strach o kondycję Chin pozostaje wyciszony, ale gdy wróci, powróci także presja na AUD.

Oprócz wyżej wymienionych dziś w kalendarzu mamy także PMI dla przemysłu z Polski, gdzie zakładamy lekkiej korekty do 50,9 z 51 w kwietniu, czyli wbrew konsensusowi na 51,8. Tak, czy inaczej nie spodziewamy się wpływu na notowania złotego i EUR/PLN pozostaje zamknięty w konsolidacji pod 4,40. Dane z Eurolandu (ponieważ są rewizją wcześniejszych odczytów) powinny przejść bez echa. Wydatki na inwestycje budowlane z USA zginą w cieniu ISM. Beżowa Księga Fed, choć powinna podkreślić kondycję gospodarki wspierająca podwyżkę stóp procentowych, nie będzie miała takiego wpływu na USD, jak kiedyś.

Konrad Białas

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »