Reklama

Dzień wypełniony publikacjami

Eurodolar oscyluje dziś rano przy 1,19. Para EUR/GBP rezyduje przy 0,92. Kilka dni temu była wyżej, przy 0,93 - niemniej ogólny trend jest od kwietnia (dołki na 0,8320) wzrostowy, czyli rośnie wartość euro w relacji do funta. W zasadzie ów trend jest zwyżkowy także w ujęciu długoterminowym, licząc od końcówki roku 2015.

Wracając do eurodolara - oczywiście tu euro zarabia od początku roku, natomiast krótkoterminowo widzimy rodzaj (kolejnej już) konsolidacji. Tym razem zakresem jest rewir 1,0825 - 1,2070.

Dziś wiele może zależeć od danych makro. Wymieńmy te ważniejsze. Otóż o 9:15 mamy PMI dla usług Hiszpanii, o 9:45 dla Włoch, o 9:50 dla Francji, następnie o 9:55 dla Niemiec i wreszcie o 10:00 dla Strefy Euro. Istotna będzie również godzina 11:00, gdyż wtedy ukażą się dwie kolejne publikacje z Eurolandu: rewizja odczytu PKB za II kw. 2017 oraz sprzedaż detaliczna za lipiec. Poza tym o 16:00 mamy dane o zamówieniach w USA w trzech sektorach, zaś o 14:00 wypowie się Lael Brainard z Fed. Do tego o 19:10 wystąpi publicznie Neel Kashkari, czołowy gołąb Fed.

Reklama

Nasz złoty

Jak wiemy, agencja Moody's poprawiła nam prognozy PKB i deficytu budżetowego. W piątek ma zostać dokonany przegląd ratingu. Trudno oczekiwać, by przy dobrych wynikach gospodarczych agencja obniżyła nam rating czy nawet jego perspektywę. Pytanie: czy (prawdziwe lub rzekome) problemy prawno-instytucjonalne w Polsce okażą się blokadą dla podwyżki ratingu?

Na euro-złotym można było wczoraj uzyskać zarówno kurs 4,2645, jak i 4,2370 - teraz jesteśmy bliżej tego dolnego ograniczenia. Zdaje się, że ma pewien sens podejrzenie, iż mamy - lub zaraz będziemy mieć - testowanie linii wzrostowej poprowadzonej po minimach z maja i lipca. To ważna kwestia, bo jednak od połowy maja złoty en general osłabia się do euro. I tak na razie oddał tylko niewielką część tego, co zarobił od końcówki grudnia. Jeśli wspomniana linia pęknie, a to pokrywałoby się z przebiciem poziomów tylko nieznacznie niższych niż wczorajsze dołki, to spokojnie możemy dojść nawet i do 4,1970 w krótkim czasie.

Na USD/PLN widzimy 3,5650. Sytuacja jest wyśrodkowana: nie mamy ani 3,53 (minima sprzed paru dni) ani 3,60 (maksima osiągnięte zaraz potem). Warto pamiętać, że wspomniane minima to wsparcie wykreowane na podstawie dołków z 2015.

Tomasz Witczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »