Reklama

Dziś amerykański rynek pracy określi sytuację

Na głównej parze walutowej wczesnym rankiem, po godzinie piątej, widać kursy rzędu 1,0885. Na razie więc euro zdaje się trochę odzyskiwać po ostatnich minimach, które sytuowały się w pobliżu 1,0835-40. Bardzo możliwe jednak, że to tylko pozory i lekkie wahania korekcyjne, podczas gdy fundamentalna siła jest po stronie dolara.

Wczoraj mocno rozczarowały niemieckie dane o zamówieniach w przemyśle. Dziś słabsze od prognoz mogą się okazać analogiczne dane o poziomie produkcji przemysłowej w Niemczech (poznamy je o 8:00). Gdyby tak było, a tym bardziej, gdyby równocześnie z USA napłynęły dobre payrollsy, to euro raczej nie miałoby szans na odzyskiwanie wartości. Moglibyśmy w zamian za to zobaczyć test - może nawet ostry - granicznego poziomu 1,08.

Reklama

Tzw. payrollsy to pakiet danych opisujących stopę bezrobocia (prognozuje się, że w październiku, bo tego miesiąca będzie dotyczyć publikacja, utrzymała się ona na poziomie 5,1 proc.) oraz zmianę zatrudnienia. W tym drugim aspekcie prognoza dla obszaru poza rolnictwem to 180 tys. nowych miejsc pracy (we wrześniu 142 tys.), a dla sektora prywatnego zakłada się 165 tys. (poprzednio 118 tys.). Poza tym będą też dodatkowe dane o długości tygodnia pracy i płacy godzinowej.

Fakty, jak wspomnieliśmy, poznamy o 14:30, ale być może już wcześniej rynek będzie się pod nie ustawiał. Po drodze mamy jeszcze dwa przemówienia przedstawicieli EBC - Praeta (o 9:45) i Merscha (o 11:00). Z kolei gracze zainteresowani funtem brytyjskim powinni mieć na względzie godzinę 10:30 i brytyjskie dane o produkcji przemysłowej za wrzesień. Prognozy to -0,1 proc. m/m oraz +1,3 proc. r/r.

Z euro nie ma lekko

Co więksi optymiści już kilka razy przewidywali silne umocnienie złotówki do euro, dobrą passę dla naszej waluty i poziom 4,20. Oczywiście, listopad dopiero się zaczął, tak więc takie ruchy są możliwe, ale zwracamy uwagę na fakt, że mimo dość słabego euro (na eurodolarze), waluta ta broni się na EUR/PLN i nasz dzielny orzeł z mennic NBP wciąż nie może rozwinąć skrzydeł. Oto niedawno mieliśmy test okolic 4,23, ale znów wróciliśmy wyżej, do 4,2520-30 - jakby rynek chciał resztką sił utrzymać linię trendu biegnącą przez dołki z 17 lipca i 21 - 22 września. Trzeba mieć to na uwadze, nawet jeśli nie spodziewamy się w najbliższym czasie jakiegoś naprawdę gwałtownego osłabienia PLN do euro.

Na USD/PLN kurs sytuuje się powyżej 3,90. Po jednej stronie mamy maksima rzędu 3,9350, po drugiej mocnym wsparciem jest 3,85 - ale generalnie w najbliższych dniach nie liczymy na jego test, bo sytuacja układa się raczej prodolarowo. Chyba, że dziś naprawdę negatywnie zaskoczą payrollsy, jakkolwiek wydaje się, że poprzeczka dla nich nie jest ustawiona bardzo wysoko. Im lepsze dane z USA - tym większa szansa na podwyżkę stóp dolarowych w grudniu.

Tomasz Witczak

Dowiedz się więcej na temat: dziś | waluty | amerykański

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »